Krzyki jakieś, pomocy, ratunku. Wychodzę z domu w samych majtkach a na podwórku pies matkę liże. Wczoraj byłem u kumpla (+/-2km ode mnie) i jego pies się tak ze mną zaprzyjaźnił, że postanowił mnie odwiedzić. Kawał psa bo to bernardyn to się nie dziwię, że matka mordę darła bo też bym się przestraszył. Piesek sobie grzecznie czeka na transport a matka cała. I tak się żyje na tej wsi. #opowiescidziwnejtresci

kutmen2










