Jakby ktoś był ciekawy pochodzenia słynnej rany na nosie Roberta z sezonu 2019 jeden z mechaników Williamsa przytoczył te historię na swoim blogu.
A więc sobota, 16, piękne popołudnie, jeden tor wyścigowy w Australii. Początek sezonu, kwalifikacje zaczynają się w najlepsze. Mechanicy popijają kawę, elegancka pani w szpilkach przeprowadza z kimś wywiad za rogiem. Przechadzam się po garażu i nagle wjeżdża on. Człowiek, którego styl bycia od razu można poznać, styl życia Andrzeja. Zaś wygląd ów Pana można opisać jednym prostym stwierdzeniem, typowy Janusz. Gigantyczne zakola, nos jak klamka od zachrystii i inne atrybuty kojarzące się z tą właśnie grupą społeczną. Janusz, tak będę go dalej nazywał, wychodzi z bolidu rozgląda się i mówi: "mam problem". Tak szybko jak Janusz skończył mówić, tak szybko pojawił się jeden z inżynierów pracujących w garażu. "Jakiż to problem tego pięknego popołudnia?" pyta inżynier.
- eee opony sie dla mnie przegrzewają i nie będe tym jeździć.
- Nie ma problemu, poprawimy ustawienia skrzydła, może wystarczy lepiej zadbać o opony? George urwał z czasu 2 sekundy tym samym samochodem..
I tu pojawił się prawdziwy problem Janusza, który ze stoickim spokojem rzekł "Ale ja nie chce dbać o opony." Jak się za chwile okazało Janusz już na wyjazdowym przegrzał softy o jakieś 100 stopni ale nie to było jego zmartwieniem. Inżynier powiedział, że nie ma możliwości na jazdę współczesnym bolidem bez zarządzania oponami. Wtedy mina Janusza zrzedła, na twarzy zaczęły pojawiać się wypieki a z ust z prędkością karabinu maszynowego wyrzucane były kolejne słowa. "JAK TO SIĘ NIE DA! TO PROSZĘ TE OPONY ZDJĄĆ I SOBIE ZABRAĆ A MNIE ZAŁOŻYĆ STARE BRIGSTONY I MNIE TO NIE INTERESUJE!" krzyczy szanowny Pan. "Ale nawet jeśli założymy inne opony to i tak będzie Pan musiał zarządzać samochodem, te pokrętła na kierownicy nie są na pokaz..". Wtedy Janusz nie wytrzymał. Popatrzył na ludzi znajdujących się w garażu i krzyknął "#!$%@?! Jak to mam zarządzać. Nie będe i #!$%@? mi zrobicie, zabieraj te kierownice i daj mnie normalną okrągłom. To jest firmowy samochód, firmowe pieniądze z Orlenu i nikt mi ich nigdy nie odda!". Janusz jak by stanął w płomieniach, furia porównywalna do tej jaką zaprezentował Jeży Janowicz po nie tak dawno przegranym meczu, trenowanie po szopach itd. Już wtedy wiedziałem, że ten dzień będzie dobrym dniem. "W takim razie dzwonimy po panią Claire" mówi jeden z inżynierów. Zostałem poproszony o poczekanie na przyjazd Williamsów żeby zeznać w jak skandaliczny sposób zachowywał się ten uciemiężony człowiek pracy ale i tak od początku wiedziałem, że nie mogę tego opuścić. Po 10 może 15 minutach przyjeżdża Klara, spisuje zeznania i podchodzi do Janusza.
A więc sobota, 16, piękne popołudnie, jeden tor wyścigowy w Australii. Początek sezonu, kwalifikacje zaczynają się w najlepsze. Mechanicy popijają kawę, elegancka pani w szpilkach przeprowadza z kimś wywiad za rogiem. Przechadzam się po garażu i nagle wjeżdża on. Człowiek, którego styl bycia od razu można poznać, styl życia Andrzeja. Zaś wygląd ów Pana można opisać jednym prostym stwierdzeniem, typowy Janusz. Gigantyczne zakola, nos jak klamka od zachrystii i inne atrybuty kojarzące się z tą właśnie grupą społeczną. Janusz, tak będę go dalej nazywał, wychodzi z bolidu rozgląda się i mówi: "mam problem". Tak szybko jak Janusz skończył mówić, tak szybko pojawił się jeden z inżynierów pracujących w garażu. "Jakiż to problem tego pięknego popołudnia?" pyta inżynier.
- eee opony sie dla mnie przegrzewają i nie będe tym jeździć.
- Nie ma problemu, poprawimy ustawienia skrzydła, może wystarczy lepiej zadbać o opony? George urwał z czasu 2 sekundy tym samym samochodem..
I tu pojawił się prawdziwy problem Janusza, który ze stoickim spokojem rzekł "Ale ja nie chce dbać o opony." Jak się za chwile okazało Janusz już na wyjazdowym przegrzał softy o jakieś 100 stopni ale nie to było jego zmartwieniem. Inżynier powiedział, że nie ma możliwości na jazdę współczesnym bolidem bez zarządzania oponami. Wtedy mina Janusza zrzedła, na twarzy zaczęły pojawiać się wypieki a z ust z prędkością karabinu maszynowego wyrzucane były kolejne słowa. "JAK TO SIĘ NIE DA! TO PROSZĘ TE OPONY ZDJĄĆ I SOBIE ZABRAĆ A MNIE ZAŁOŻYĆ STARE BRIGSTONY I MNIE TO NIE INTERESUJE!" krzyczy szanowny Pan. "Ale nawet jeśli założymy inne opony to i tak będzie Pan musiał zarządzać samochodem, te pokrętła na kierownicy nie są na pokaz..". Wtedy Janusz nie wytrzymał. Popatrzył na ludzi znajdujących się w garażu i krzyknął "#!$%@?! Jak to mam zarządzać. Nie będe i #!$%@? mi zrobicie, zabieraj te kierownice i daj mnie normalną okrągłom. To jest firmowy samochód, firmowe pieniądze z Orlenu i nikt mi ich nigdy nie odda!". Janusz jak by stanął w płomieniach, furia porównywalna do tej jaką zaprezentował Jeży Janowicz po nie tak dawno przegranym meczu, trenowanie po szopach itd. Już wtedy wiedziałem, że ten dzień będzie dobrym dniem. "W takim razie dzwonimy po panią Claire" mówi jeden z inżynierów. Zostałem poproszony o poczekanie na przyjazd Williamsów żeby zeznać w jak skandaliczny sposób zachowywał się ten uciemiężony człowiek pracy ale i tak od początku wiedziałem, że nie mogę tego opuścić. Po 10 może 15 minutach przyjeżdża Klara, spisuje zeznania i podchodzi do Janusza.
źródło: comment_1619623514f8qoETKhzNLX0R8Lrnv7T7.jpg
Pobierz
























#f1 #powrutcontent #kubica
źródło: comment_1619686721isnzCpzzN3vNAjPvYWMDDj.jpg
Pobierz