Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałam w kuchni.
Kotek przystawał nad kwiatem orchidei.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałabym mieć.
Nie znałam nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Wyłączywszy internet, brzydko kolorowałam i upiekłam pomarańczową szarlotkę z bezą i kruszonką. ʕʔ

#poezja #pieczzwykopem #bojowkapiekarska #diy
S.....n - Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałam w kuchni.
Kotek p...

źródło: comment_1612652793rslMKXCoi5SyZzAfIsInkx.jpg

Pobierz
Muszę to z siebie wyrzucić bo meczy to mnie od dzieciństwa. Jak tylko pierwszy raz przeczytałam poniższy wierszyk od razu coś mi w nim nie grało. Tak, jakby słowa mojej matki zostały wciśnięte w dzióbki gilom. Teraz już wiem, jest to wredna manipulacja współczuciem dziecka. Tak jakby autorka posiadla jakaś tajemna wiedzę o tym kiedy gile głodują, a kiedy nie. Priorytety postawione na głowie - uniknięcie kataru rzeczą ważniejsza niż śmierć z
A sobie powrzucam to czym się zajmowałem kiedyś - dramaty, proza, wiersze - 1-2 tygodniowo. Dobre czasy jeździło się w Polsce konkursach, slamach, publikowało dużo w prasie w polsce i za granicą; właściwie to pozwolilo mi szybko wyprowadzić się z rodzinnej miejscowości i jakoś usamodzielniać. Fajnych ludzi poznałem; miło było bo byłem jednym z najmłodszych wówczas w pisarskim gronie. Pomogło mi to też zmagać się z ówczesnymi demonami, które posiadałem

Arytmia

stoję
@Wredna_pomarancza: porzuciłem w momencie osiągnięcia największych sukcesów/nagród - gdy wygrałem konkurs Gombrowicza. Czas bardzo traumatycznych przeżyć dla mnie, pisanie pomogło go przetrwać i mam wrażenie ze wtedy przelałem wszystko co miałem do wykrzyczenia. Daje zapewne bym się wolno wypalał artystycznie a tak poleciałem dość grubo kilka lat. Trochę chyba zbyt długa i intymna historia aby cała opisać
Patrzę na świat z nawyku
Więc to nie od narkotyków
Mam czerwone oczy doświadczalnych królików
Wstałem właśnie od stołu
Więc to nie z mozołu
Mam zaciśnięte wargi zgłodniałych Mongołów

Słucham nie słów lecz dźwięków
Więc nie z myśli fermentu
Mam odstające uszy naiwnych konfidentów
Wszędzie węszę bandytów
Więc nie dla kolorytu
Mam typowy cień nosa skrzywdzonych Semitów

Widzę kształt rzeczy w ich sensie istotnym
I to mnie czyni wielkim oraz jednokrotnym
W
profumo - Patrzę na świat z nawyku
Więc to nie od narkotyków
Mam czerwone oczy dośw...

źródło: comment_1612387097FCf9yUoYlxckrflcWkrfzX.jpg

Pobierz
Chwile wolne nad „Przekrojem”
ja spędzam w dezabilu,
tam piszą bracia Rojek,
lecz nie wiadomo ilu;

podobno to opoje,
a jeden, mówią, mnich —
a ja się nie boję,
ja się nie boję,
ja się nie boję,
ich.

JA SIĘ NIE BOJĘ BRACI ROJEK,
no bo jak się braci bać?
Ja w drodze im nie stoję,
a dlaczego miałbym stać?

Ten kosz to wszystko moje,
ma dwie koszule w nim.
Ja się
Obce lasy przemierzam, serce szarpie mi krtań!
Nie ze strachu - z wściekłości, z rozpaczy!
Ślad po wilczych gromadach mchy pokryły i darń,
Niedobitki los cierpią sobaczy!

Myśli brat, że bezpieczny, skoro schronił się w las,
Lecz go ściga nie bóg! Ściga człowiek!
Śmigieł świst nad głowami, grad pocisków i wrzask,
Co wyrywa źrenice spod powiek!
Strzelców twarze pijane w drzew koronach znad luf,
Wrzący deszcz wystrzelonych ładunków!
To już nie polowanie,
v.....s - Obce lasy przemierzam, serce szarpie mi krtań!
Nie ze strachu - z wściekło...

źródło: comment_16123004415EYYTTA0KFPdhKFmbfKjxp.jpg

Pobierz
„Don Kiszot"

Kie­dy Don Ki­szot wę­dro­wał przez świat...
Aka­cja – ja­błoń – czar­ne wąsy w wi­nie –
Wciąż świsz­czał za nim okrut­ny bat,
Msz­czą­cy się sro­go na chu­dej ośli­nie.

Don Ki­szot prze­był wie­le, wie­le dróg...
Ko­bie­ty, dzba­ny, rude wło­sy nocą –
A San­czo osła tłukł, tak jak mógł,
Osioł za­nie­mógł. A Pan­sa szedł boso.

I wte­dy ry­cerz na­po­tkał Ją –
Bio­dra – księ­ży­ce. Oczy – ostre piki...
San­czo żarł kisz­kę z by­dlę­cą
Pierwszy raz w historii Leniwej Popkultury przychodzimy do Was z recenzją... debiutu poetyckiego. I to dość niezwykłego debiutu, bo w formie komiksowej!

Nietypowy album nosi tytuł "Żółć"; choć w środku dominują raczej czerń, biel i czerwień, po lekturze całości łatwo domyślić się, skąd ta nazwa. Utwory Łukasza Gamrota, katowickiego dziennikarza i pisarza, są depresyjne, gorzkie, pełne głodu i gniewu; bezlitośnie rozkładają na części pierwsze: młodość, dorosłość i tożsamość autora oraz całego pokolenia
szogu3 - Pierwszy raz w historii Leniwej Popkultury przychodzimy do Was z recenzją......

źródło: comment_1611860150xDDOdGQzLX2xUbK2ZkAwZu.jpg

Pobierz
Dzień dobry Miruny!

“Księga niepokoju” Fernando Pessoi jest bardzo bliska memu sercu. Często ją przeglądam, zerkam na nią na półce. Jest podzielona na krótkie, czasem nawet parozdaniowe fragmenty, co pozwala zajrzeć do niej w każdej chwili - przed snem, przy kawie, myjąc zęby. Lubię je czytać, szczególnie na głos, bo wtedy myśli potrafią dotrzeć jakby głębiej, zapisują się drukowanymi literami.

W ramach doszkalania się w pracy przed mikrofonem, staram się nagrywać fragmenty
suchanice - Dzień dobry Miruny! 

“Księga niepokoju” Fernando Pessoi jest bardzo bl...