• 4
Iść, sprawdzić i nie myśleć, czy to jednorazowa sytuacja, czy może coś poważnego. Ja gdybym nie upierała się, że coś mi jest, bo czuję to cholera wie, czy pisałabym ten komentarz. Jeden z lekarzy do psychiatry mnie wysłał. A jednak conieco się znalazło i to nie wiem głowie.
  • Odpowiedz
Mam jakąś dziwną fobie albo lęki xD Trochę to śmieszne, ale na poważnie się spinam jak ktoś obok mnie zaczyna się ksztusić, kasłać. Nigdy nie potrafię odróżnić jak poważne jest to zaksztuszenie i np. słyszę któregoś z domowników że zaksztusił się czymś podczas jedzenia to zaraz mam spinę i strach że może coś się dzieje xD Boję się że dusi się na prawdę, no i że umrze, że nie będę mógł niczego
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@caribbean: Mam tak samo. Od razu się spinam, że jak się komuś coś wpadnie do krtani, to już koniec. Jestem po kursie PP, ale nic to u mnie nie zmieniło, alej się spinam tak samo XD kilka lat temu uczyli mnie tak: najpierw zachęcasz do kaszlu, jeżeli to nic nie daje klepiesz po plecach dłonią ułożoną w taką łódeczkę, a jeżeli to nic nie daje, trzeba chwycić człowieka w pasie,
  • Odpowiedz
Mirki, ostatnio na mirko pojawiła się infografika odnośnie RKO. Narodziło się w mojej głowie pewne pytanie. Czy podchodząc do resuscytacji powinniśmy zdjąć/rozpiąć kobiecie biustonosz? Dobrych kilka lat temu byłem na kursie z udzielania pierwszej pomocy i padło tam stwierdzenie o odkryciu klatki piersiowej, jednak nie pojawiło się nic na temat właśnie biustonosza. U mężczyzn ściągnięcie, podwinięcie koszulki myślę, że nie jest to wielki problem, ale u kobiet odkrycie biustu może wywołać pewne
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Jerry_the_Coin: Jeżeli jakaś część garderoby utrudnia lub uniemożliwia wykonanie prawidłowego ucisku, to bez wątpienia należy tę przeszkodę usunąć. Jeżeli nie przeszkadza, to można sobie chwilowo darować. Co innego jeżeli przygotowujemy się do przyklejenia elektrod AED.
  • Odpowiedz
Siedzę drugi dzień na szkoleniu z pierwszej pomocy, bo wysłali mnie z pracy. Ominęliśmy odmrożenia (tylko wspomnieliśmy co robić w przypadku tych chemicznych), ale za to przez 2 godziny omawialiśmy ugryzienia pająków i węży.

Zawsze myślałam, że to trochę urban legend z tymi wężami w toaletach, ale jednak nope - okazuje się, że warto zerkać pod deskę zanim się usiądzie! Babeczka podawała jakieś statystki i wg nich 1/4 wszystkich ugryzień węży w stanie Queensland to pupa ( ͡º ͜ʖ͡º) Czuję, że to mogło być trochę naciągane.. ale chyba zacznę zaglądać xD

Po za tym, coś z czego w sumie zdawałam sobie sprawę, ale w sumie nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam - węże bardzo dobrze radzą sobie w wodzie. Bardzo często podczas bushfires uciekają właśnie wodą, więc jeśli ludzie gromadzą się na brzegu i obserwują pożary, to węże
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 138
Pierwsza gleba i złamanie na Tribanie :)
TL;DR


Dziś postanowiłem nieco mocniej "przechrzcić" nową szosę i wybrałem się zrobić pierwszą setkę na świeżym sprzęcie. Pod koniec wyprawy mając za sobą już jakieś 75km przeleciałem przez kierownicę z prędkością ok. 30km/h. Było z górki, nie wiem jak to się stało. Prawdopodobnie nie zauważyłem jakiejś małej dziury, koleiny. Ręce trzymałem na najniższej części kierownicy. Zaczęła mi "myszkować", latać prawo lewo nie umiałem tego opanować aż w końcu położyłem rower na lewą stronie, potknąłem się o niego, przeleciałem nad nim i szorowałem po asfalcie tak z 1,5 metra. Leżałem dobrą minute na ziemi zastanawiając się co się właśnie stało. Ale to nic, wiecie co jest najgorsze? Usiadłem i powoli łapałem powietrze. NIKT, ale to absolutnie nikt nie udzielił mi pierwszej pomocy. Wielka brać rowerowa. Srać nie brać k---a. Za mną jechała grupa trzech rowerzystów. Wszyscy mieli światła, kaski, stroje, dobre sprzęty- ominęli mnie szerokim łukiem. Ja nie mogłem złapać oddechu, bolał mnie brzuch i klatka więc nawet ciężko mi było coś do nich powiedzieć. Koszulkę miałem zalaną krwią, z brody mi leciał ładny strumień krwi. Oprócz tego kilka drobnych ran na ramionach i kolanach, ale też powoli zalewały się krwią. Dalej jechał jakiś motocyklista, zwolnił, popatrzył na mnie i pojechał dalej. Potem jakaś parka na rowerze, chłopak i dziewczyna. Zapytałem czy mają husteczki, nawet się nie zatrzymali, powiedzieli tylko że nie. Długo tak leżeć nie mogłem ma drodze, szczególnie jak zobaczyłem nadjeżdżającego tira. Chwyciłem lewa ręką rower i w tym momencie złapał mnie potężny ból nadgarstka. Szybko chwyciłem go prawą i zszedłem na trawę przy drodze. Potem też jechał jakiś młody na oko 16 lat, pytam czy ma husteczki, powiedział że nie i rura dalej. Aut też przejechało kilka jak siedziałem zakrwawiony na poboczu i nikt się nie zatrzymał. A potrzebowałem tylko kawałka husteczki i ewentualnie wody. Czułem taką bezradność, samotność. Lipa straszna, zawiodłem się. Tyle spotów reklamowych, lekcji, edukacji o pierwszej pomocy.
Do domu mi zostało jakieś 10 km, dojechałem jakoś powoli już prawie po ciemku. Przekonany że ręka jest złamana pojechałem do szpitala. Po prześwietleniu i zszyciu brody okazało się na szczęście że nadgarstek jest tylko stluczony.
Varien - Pierwsza gleba i złamanie na Tribanie :)
TL;DR
SPOILER

Dziś postanowiłem ni...

źródło: comment_m37nkRpxmW7LV0uNJJEz7c7Wa6eZXhoI.jpg

Pobierz
  • 54
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jedziesz sobie spokojnie do pracy wiejską drogą, nagle kierowca w aucie przed Tobą zaczyna świrować, zatrzymuje się gwałtownie na środku drogi, wyskakuje z auta, biegnie do drzwi pasażera i wyciąga delikwenta całego w drgawkach.
Kierwa Mirki przez ułamek sekundy byłem w takim szoku że nie wiedziałem co robić, potem dotarło do mnie że trzeba pomóc, zjazd na pobocze, awaryjne, podbiegami do gości, kierowca nie wie kompletnie co robić bo raczej podstarzały chłop,
c.....y - Jedziesz sobie spokojnie do pracy wiejską drogą, nagle kierowca w aucie prz...

źródło: comment_TgvmjaV2BAgBB96Y1lFfJe6xVtlJEZxa.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

17 sierpnia 2018, Bielsko-Biała, ul. Paryzantów na wysokości Belosu, godz. 17.50 – Tam, na trawniku obok przystanku, leży mężczyzna – poinformowała kobieta przejeżdżająca samochodem osobowym obok miejsca potrącenia pieszej na przejściu. Na miejsce błyskawicznie poszedł przechodzień i ratownik Bielskiego Pogotowia Ratunkowego. – Nigdy nie ma pewności, z jakiego powodu ktoś leży na trawie czy ławce, dlatego zawsze należy sprawdzić, czy ta osoba jest przytomna, czy potrzebuje jakiejś pomocy. Jeżeli potrzebuje, to należy
grishko - 17 sierpnia 2018, Bielsko-Biała, ul. Paryzantów na wysokości Belosu, godz. ...

źródło: comment_x1PuzdPOAJHAyMlf8NUxeFTxJb8o05rz.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@grishko: Dwa razy, j----e DWA RAZY, miałem sytuację że ktoś leży i nie daje oznak życia. A-----l nie wyczuwalny. No to dzwonię na 112. Oba przypadki to n------i mości Panowie. Pierwszy pozbierał swoją godność z chodnika przed przyjazdem karetki i odszedł w siną dal, drugi w takim stanie nietrzeźwości że nie wiedział gdzie jest i co się dzieje.
  • Odpowiedz
#pierwszapomoc #pogotowie #krakow

Mirki, spotkałem dzisiaj leżącego człowieka na trawie pod żywopłotem w cieniu. Tak na oko max. 30 lat. Jak zapytałem czy wszystko w porządku, podniósł się od razu i zaczął odpowiadać na pytania. Mówił, że się zgubił, idąc do nowego mieszkania i podał mi adres o 2 km oddalony od miejsca, w którym leżał. Zapytałem jak się tu dostał to powiedział, że szedł ze
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Seveir: Trzeba zadać parę pytań, żeby ustalić czy jest świadomy... jaki mamy dzień, gdzie jest, itp. Człowiek może wyglądać na świadomego, ale może mieć właśnie wylew lub początki zapaści cukrzycowej. Cukrzycy czasami mają na nadgarstkach opaski.
  • Odpowiedz
@Seveir: nigdy nie zostawiaj takiej osoby samej, szczegolnie jak widzisz, ze ktos nie wyglada na alkoholika a ewidentnie belkota i cos nie gra. Moj znajomy wracal pewnego dnia do domu, nagle zaczelo mu sie w glowie krecic, nie byl w stanie ustac i ogolnie byl otepialy. Na szczescie jakas kobieta byla o tyle ogarnieta, ze wezwala karetke i tak moj znajomy dowiedzial sie, ze jest cukrzykiem. Gdyby ktos stwierdzil, ze
  • Odpowiedz