Pochowany jest tu miedzy innymi Balzac, Piotr Abelard i Heloiza, Molier, Amadeo Modilgiani, Edith Piaf, Oscar Wilde, no i oczywiscie Fryderyk Chopin.
Ja jednak pierwsze kroki skierowalem na grob Jima Morrisona, jako fan The Doors. Przy mogile unosil sie intensywny zapach maryski. Sprawczyniami owego byly dwie dziewoje siedzace na dupie prosto na glebie i sluchajace spiewu Morissona ze smartfona.
Po nawiazaniu dialogu, okazalo sie ze panny przybyly do Paryza z amerykanskiego Bostonu. Sa w Paryzu kilka dni i zawsze wieczorami udaja sie na Pere Lachaise posluchac "Riders on the storm" i innych kawalkow, tuz obok ich autora lezacego dwa metry pod ziemia.
Podczas rozmowy padlo moje pytanie o dostepnosc i jakosc ziola w Paryzu (ja sam nie pale, ale ciagnalem small talk).
Okazalo sie, ze jedna z panien najarana tuz przed wylotem z Bostonu, zapomniala wyciagnac z kurtki towar i se po prostu wwiozla do Francji ladnych kilka gramow. W wewnetrznej kieszeni, razem z papierosami.































- w akceleratorach cząstek - uniwersytet paryski Saclay (w labie na przedmieściach Paryża)
- w przyspieszaniu cząstek przy użyciu plazmy - uniwersytet w Monachium
Obie oferty są super (chociaż przyznam, że wcześniej celowałem w Szwajcarię) i zastanawiam się trochę w którą stronę uderzyć, bo są do siebie super-podobne.
Języki francuski i niemiecki trochę znam na poziomach A2/B1, chociaż francuski lepiej bo jest świeższy w głowie, ale i tak pewnie nie będzie problemu, bo angielski będzie językiem labów, a posługuję się nim płynnie od dawna.
@xfin: jeśli Monachium jest pod tym względem lepsze od Paryża, to nawet nie chcę myśleć jaki Paryż jest tragiczny ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■