Czy naprawdę zawsze jak człowiek idzie do lekarza, to trzeba walczyć o miejsce z innymi czekającymi niczym lew o miejsce w stadzie? Co jest z tym narodem, że co przyjdzie nowa osoba to są te same debilowate pytania - kto czeka do tego lekarza, kto czeka przede mną, kto czeka po mnie, ile osób weszło, ile wyszło... i za każdym razem z nową osobą te same idiotyczne pytania jakby ta wiedza coś
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@saymonek: ano trzeba podać termin wizyt pierwszorazowych do danej poradni, dla przypadków pilnych i stabilnych oraz podać ilość osób oczekujących… generalnie robimy co m-c takie zestawienie dla poradni mających "nadwykonanie" kontraktu ;)
  • Odpowiedz
Wyobraźcie sobie taką sytuację: jesteście w kryzysie, chcecie popełnić s---------o, ale w ostatniej chwili ktoś wam radzi, żebyście skonsultowali się z jakimś psychologiem/psychiatrą. Dzwonicie do przychodni i co? I najbliższy termin 17 lutego :) #cotenkrajtojanawetnie #nfz
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@brmstufldigart: Ja zwracam uwagę na ogólny problem, jakim jest niepoważne traktowanie zaburzeń psychicznych. Albo standardowe: czy mógłbyś chociaż spróbować nie mieć depresji? Czy mógłbyś spróbować przez jeden dzień nie mieć schizofrenii?
  • Odpowiedz
Mikroby poratujcie. Miałem ze 4 lata temu orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu lekkim. Z tym orzeczeniem zacząłem pracę w nowej firmie. Orzeczenia nie przedłużałem (było ważne 2 lata) i wygasło mi z półtorej roku temu. Teraz dostałem PITa wraz z RMUami i okazuje się, że firma nadal mnie traktuje jak osobę posiadającą ważne orzeczenie, a tym samym rozlicza się według zasad jakie ono daje - pomimo, że nie jestem do tego od
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wizyta w dzisiejszym oddziale NFZ była ku mojemu zaskoczeniu przyjemnością. Owszem ludzi sporo, ale jest urządzenie wydające numerki, więc nie ma wpychania się lub pilnowania kolejki nogami. Na 11 stanowisk - 10 było czynnych! Przy kilkunastu osobach przede mną czekałem 15 minut, więc super. Pracowały same Panie - uprzejme jak w sektorze służby zdrowia się nie zdarza ( wystarczy zwyczajne: dzień dobry, do widzenia, itp.). Szokiem była podsłuchana rozmowa telefoniczna, gdzie petentowi
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach