@Gavilar: 1. NBP wykazuje sztuczny zysk na swoich rezerwach walutowych który może wpłacić do budżetu 2. Kurs walutowy ma dość powolny i pośredni wpływ na inflację, trudnomierzalny, poza tym nie obchodzi on wiekszosci spoleczenstwa a tym bardziej typowego elektoratu pis. Skutki dewaluacji waluty nie są widoczne od razu tak jak np skutki podniesienia stóp (podniesiony koszt obsługi długu zarówno przez obywateli jak i przez państwo) i tym samym ułatwiają utrzymywanie
  • Odpowiedz
Jak bardzo naszemu rządowi zależy na tym żeby polska waluta traciła do tych głównych?


@Gavilar: po prostu nie można inaczej. Jeżeli chciałbyś by przestała tracić to jest na to tylko jedna recepta - podwyższenie natychmiast stóp procentowych powyżej inflacji bo tylko wtedy się opłaca złotówkę trzymać a więc kupować; i masowe, drastyczne cięcie wydatków - bo są finansowane z długu, więc trzeba przestać zaciągać nowy dług czyli ciąć wydatki.

Tego przecież nigdy
  • Odpowiedz
@wuwuzela1: Czemu każda prognoza tych "ekspertów" wygląda tak, jakby już zaraz za chwilkę miało zacząć spadać? Widzę ten sam wykres od conajmniej roku, a piku nadal nie ma i cały czas rośnie
  • Odpowiedz
podsumowując – NBP liczy że inflacja podażowa zatrzyma inflację popytową? W normalnej gospodarce tak by było, ale w czasach rozkotwiczonych oczekiwań inflacyjnych i PiS-owskiej polityki fiskalnej teraz przejmowanej przez pół świata, jest to głęboko szalone.

Drugą częścią oczekiwań NBP jest że coś jebnie na Zachodzie. No to już bardziej możliwe, nie będę krytykował, ale każde kolejne jebnięcie jest inne. Enronów ani Lehmanów z nami nie ma. To może nie jest szalone, ale
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach