Mireczki,
kupował z was ktoś samochód z USA i był faktycznie bezwypadkowy/nieuszkodzony? Głównie sprzedawanych przez ludzi, którzy sprowadzają samochody z USA i sprzedają w Polsce.
Patrzę Mustangi >2015 rok z przebiegiem do 30k kilometrów i udało mi się znaleźć kilka perełek z 3.7 v6. Sprzedawcy albo nie wspominają albo zaznaczają w formatce aukcji, że auta są bezwypadkowe. Myślicie, że to możliwe, że samochody z USA są bez przygód?
Niestety w Europie tylko
  • 16
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ciechan666: W pełni rozumiem i też generalnie mam takie podejście. Ale jak się nie ma co się lubi... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ja biorąc pod uwagę koleje losu i życiowe okoliczności miałem do wyboru- teraz V6 albo V8 za kilka lat. Dla mnie wybór oczywisty. No ale docelowo i tak musi wjechać 8 garów ( ͡ ͜ʖ ͡)
Co do Skód-
  • Odpowiedz
Nie wierzę. Żebractwo w nowym wydaniu.
Rozbrajające:

10-30 zł Mailowe podziękowania i kilka zdjęć samochodu jaki udało się kupić.


50-100 zł Listowne podziękowania i kilka wydrukowanych zdjęć Mustanga.
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wyobrażacie sobie gdyby np.: Passatowi albo Octavii robiono co roku facelifing? Pewnie nie.
Tymczasem w USA jeszcze do niedawna praktycznie każdy model miał co roku wprowadzane mniejsze lub większe zmiany - dzięki temu fanatycy są w stanie zidentyfikować samochód co do rocznika po samych detalach.
Przykładowo pierwsza generacja Mustanga (produkowana w latach 1964-73) wskutek wszystkich liftingów pod koniec produkcji wyglądała już jak zupełnie inne auto.
W komentarzach poradnik ze zdjęciami czym różni
velles - Wyobrażacie sobie gdyby np.: Passatowi albo Octavii robiono co roku facelifi...

źródło: comment_Wxgt9MvbVP4MShVBJW9nwcXGFMCWKtFn.jpg

Pobierz
  • 39
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach