via Wykop Mobilny (Android)
  • 120
@Pix777: Eyyy w ciąży to zdaje się każda zdrowa kobieta pracuje niezależnie od władzy, ale w połogu? Ktoś tu niezłym mitomanem jest... Ha tfu
  • Odpowiedz
@Buzol: "pod nadzorem klienta" - przypomina mi się ten mem o noszeniu szefa na rękach. Nie wiem dlaczego matki stawiają siebie w roli służącej na każde zawołanie. Okej, jesteś matką, ale dziecko to nie żaden klient czy szef, by miało nad tobą górować. Kobiety (bo to na bank napisała kobieta) same siebie degradują takim pisaniem. Klienta, dobre sobie...
  • Odpowiedz
@Danhelyo: Jak kupujesz stare truchło to trzeba zakładać, że wszystko tam może być popsute. Ja jak kupowałem ośmioletnie auto, to pierwsze co to na przegląd z komentarzem, że ma być porządnie zrobiony, a potem do mechanika na wymianę rozrządu, oleju i płynów. Handlarz mógł dzień wcześniej samochód odkupić od kogoś innego, skąd ma wiedzieć co jest z nim nie tak. Po twojej stronie jest wykonanie przeglądu.
  • Odpowiedz
@j4pko: hejtować....
najgorsze, że taka larwa wychowuje przyszłych bandziorów i inne normalne dzieci będą mysiały z nimi uczęszczać do szkół....
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 92
Ale się w-------m.
Właśnie w rmf gadali o wyborach, że 80k Polaków mieszkających w uk zarejestrowało się, żeby głosować w niedzielnych wyborach.
No to wypowiedziała się jakaś #p0lka z uk, że nie idzie na wybory, bo państwo nic nie dało jej jako #madka wychowująca samotnie 7 dzieci.
Ja p------ę
#logikarozowychpaskow #rozowepaski #wybory #polityka
  • 18
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Powóz mijał wioski, karczmy, lasy, rozdroża i mknął gościńcem błotnistym. Słupy wiorstowe dość często nasuwały się przed oczy i upalono już ze dwie mile drogi, kiedy Dyzio dał znak życia. Do tej chwili pogrążony był w pewien rodzaj somnambulizmu. Siedział zmartwiały jak bryła soli, wyłupionymi oczyma wodząc po rowach. Właśnie Judym tłumaczył matce coś interesującego, gdy uczuł, że go malec zaczyna łechtać po łydkach. W pierwszej chwili sądził, że mu się zdaje, ale wkrótce, rzuciwszy okiem, zobaczył na obliczu łobuza znamię chytrości i wywieszony język, którym ten pomagał sobie niejako w procedurze łechtania. Dyzio wsuwał rękę między nogawicę spodni Judyma i cholewkę jego kamaszka, odchylał skarpetkę i wodził po gołej skórze długą, ostrą słomą. Judym nie zwracał na to uwagi, w nadziei że mania psotnicza ominie małego towarzysza drogi. Stało się przeciwnie. Dyzio wynalazł pod siedzeniem jakiś zabłąkany długi, ostry badyl i tym sięgał aż do kolana. I to mu nie wystarczyło: wyskubywał nitki ze skarpetek, usiłował zdjąć kamasz, zawijał ineksprymable, dopóki się dało itd. Poczęło to wreszcie doktora drażnić. Odsunął szorstkim ruchem rękę łobuza raz, drugi, trzeci. Wszystko na nic. Język, wywieszony na bok, coraz bardziej wskazywał, że gotują się nowe eksperymenty. I rzeczywiście: Dyzio zaczął zbierać dłonią duże i lepkie bryzgi błota, które osiadały na wachlarzu powozowym, lepił z nich wielką pigułę i pakował na gołe ciało za cholewkę doktorskiego kamaszka. Judym wyrzucił pierwszą taką bryłę. Gdy malec ulepił drugą i wpakował ją znowu, odepchnął go mocniej, a gdy wreszcie po raz trzeci przygotowywał się do tejże czynności, rzekł do niego:

— Słuchaj, jeżeli się zaraz nie ustatkujesz, to ci zerżnę skórę.

Chłopak uśmiechnął się zjadliwie, zebrał ręką nową garść błota i rozpostarł je na obnażonej nodze. Wtedy Judym kazał furmanowi stanąć. Skoro tylko powóz się wstrzymał, otwarł drzwiczki, jednym zamachem skoczył na ziemię i wyciągnął ze sobą Dyzia. Tam ujął go za kark lewą ręką, przechylił w sposób właściwy na kolanie i wysypał mu prawą około trzydziestu klapsów spod ciemnej gwiazdy. W trakcie tej operacji słyszał rozdzierający krzyk damy, czuł szarpanie za rękawy, nawet drapanie paznokciami, ale nie zwracał uwagi. Matka nieszczęsnego skazańca zerwała Judymowi kapelusz z głowy, rzuciła go w pole i wrzeszczała jak obłąkana. Gdy doktora dłoń zabolała od razów, wrzucił chłopaka na siedzenie powozu, wyciągnął swoją walizkę, wziął ją w rękę i kazał jechać.

— Proszę pana doktora, jakże to jechać? — rzekł furman — jakże jechać? Niechże pan doktór wsiada.

— Nie wsiądę! Jedź do Cisów z tą panią. Ja idę piechotą…

Furman zafrasował się i zmartwił. Patrzył to na Judyma, to na damę.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Idę do #zabka odebrać paczkę bo
#allegro rozdaję monety, a mam blisko. Jeszcze zanim wszedłem widzę, że jakaś #madka zostawiła śpiącego #bombelka koło drzwi. No cóż wszedlem, ominąłem wózek i ustawiłem się w kolejce. Wszyscy co przede mną weszli, stali też przede mną w kolejce. Kolejka się wykruszyła a gowniaka został, dopiero jak wychodziłem dotarło do mnie, że to dziaciak sprzedawczyni xD Młoda madka
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

konto usunięte via Wykop Mobilny (Android)
  • 1
Mieszkam w bloku. Nade mna mieszka samotna matka po rozwodzie, typowa Karyna, z dwojka synow okolo 8 i 12 lat. Czasem, tak jak teraz, slysze przez sufit w jaki sposob "prowadzi konwersacje" ze swoimi bachorami. Do was tez matka za dzieciaka zwracala sie per "K---a, zabierz swoje rzeczy stad", albo "Jak ty sie k---a zachowujesz, uspokoj sie!"? #oswiadczenie #karyna #madka
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach