@chilling: próbowałam różnych kombinacji - i dopalania przed peakiem, i na peaku - cóż, chyba nawet nie muszę komentować, wystarczy to: (。◕‿‿◕。) - i po też. O ile na peaku dopalenie powodowało nagły "atak" i uwydatnienie wizuali które stawały się wszechobecne (aż do poziomu fraktalnej zupy), to palenie na zejściu zmieniało charakter tripa na bardzo introspektywny, taki głęboki, ale jednocześnie spokojny.
Dla DMT czy psylocybiny prawdopodobieństwo jeszcze mniejsze.
@Donk_von_Fisher: Wydaje mi się, że to dlatego, że mniej osób z nich korzysta, są to bardziej świadome osoby i używa się ich w lepszych warunkach. LSD często biorą ludzie bez przygotowania, gdzieś w mieście, na imprezie, w domu z rodzicami i bóg wie jak źle jeszcze.
Z drugiej strony, to co trochę psuje obraz tego badania, to wykresy dotyczące ilości doświadczeń wśród badanych. Wynika z nich,
@yoloBaklawa: piszą ludzie o paleniu na peaku, ale szczerze to nie wiem po co - jest to dla mnie nic więcej niż cwaniacka zabawa "byle mocniej, byle lepiej". Psychodeliki nie powinny być wykorzystywane w ten sposób, ale rób co chcesz - ale nie zdziw się jak Cię p--------i :D
Poprosiłem o zmianę trochę nieaktualnego banneru w tagu #mindtripper. Dodałem również do opisu link do #wykoplayer, gdzie możecie posłuchać (z autoodtwarzaniem) muzyki z tagu. Polecam szczególnie, gdy umysł już nie pozwala na takie akcje.
Od siebie dodam, że w tagu można wrzucać dowolną muzykę psy, wizualizację, gry i wszystko co może się przydać. Sam przeskoczyłem już z muzyki psy trance do #tribal, #
@chilling: Z lat 60 mogę polecić koncertówkę Grateful Dead "Live/Dead" (do tego ew. studyjne "Anthem Of The Sun", tylko tam już tego wokalu jest więcej) i jakieś koncertówki Pink Floyd z okresu przed DSOTM (m.in. live z Ummagummy). Tam co prawda trochę wokalu czasami się pojawia, ale jest to muzyka prawie w całości instrumentalna. Jeżeli wolisz coś bardziej minimalistycznego i eksperymentalnego to polecam wgłębić się w krautrock lat 70 (szczególnie
@iwieszOCB: jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że jest to stronka syna Kena Keseya - gościa, który w latach 60-tych, gdy LSD było jeszcze legalne, jeździł po Kalifornii swoim kolorowym autobusem szkolnym i organizował Acid Tests - całonocne imprezy, gdzie wstęp kosztował parę dolarów i w cenie był łyk soku pomarańczowego z rozpuszczonym kwasem. W ten sposób wprowadził w psychodeliki dziesiątki tysięcy ludzi :)
Niebezpieczny n------k czy cudowny lek? Grupa naukowców walczy o przywrócenie dobrego imienia LSD. Chcą by „kwas” można było stosować jako lek na na stany lękowe i depresję.
@NonOmnisMoriar: 25i-NBOMe jest bardziej "psychodeliczne" od 25c- i 25d- przez to ja właśnie wolałem 25c- i 25d- (zwłaszcza). Dlatego, że NBOMe to zabawki takie właśnie, nie oczekiwałem po nich psychodelicznych tripów tylko czysto rozrywkowe. Różnią się bardzo, po LSD przeżycia są głębsze pod każdym względem. NBOMe przy LSD to taki heliktopter sterowany pilotem, fajna zabawka. Natomiast LSD to lot prawdziwym helikopterem.