7 maja 2005 roku, sobota wieczorem. Jestem gówniarzem i oglądam z rodzicami 7. odcinek 2. sezonu „Kryminalnych” pt. „Miasteczko”. Przejęci, by nie powiedzieć – zatrwożeni, patrzymy, jak niejaki „Dodi” Bogucki terroryzuje całe tytułowe miasteczko i okolice. Bogaty tatuś go kryje, a synalek robi, co chce, za nic sobie mając prawo i zwykłych ludzi. Rys wyjątkowego cynizmu, arogancji, a nawet lekkiej psychopatii czyni go postacią jeżącą włos na głowie. Kiedy odcinek zbliża się
podsloncemszatana - 7 maja 2005 roku, sobota wieczorem. Jestem gówniarzem i oglądam z...

źródło: fIFQ5V6EujQvRpGkF21ZoJliyoc

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Adom007: Nie odebrałem tego jako niedopracowanej fabuły, tylko jako celowy zabieg – groza i nieobliczalność eksterioru, gdzie można stracić życie za nic, wobec miejskiego interioru, gdzie są przestępcy, ale jest też nad nimi prawo. Trochę jak w tych amerykańskich filmach, gdzie mieszczuchy jadą na prowincję, a tam polują na nich rednecki kanibale. Świat rządzący się innymi prawami.

Zresztą zdarzało się w Polsce, że mordowano „za nic”.

@5900541 My już
  • Odpowiedz
Jako psychofan pragnę nadmienić, że postaci w Rick and Morty mają takie jakby gwiazdki-bazgroły zamiast źrenic, a nie kropki.
  • Odpowiedz