Właśnie wymieniam maile z firmą TESCO. Znalazłem w ich jogurcie pleśń - jogurty były z datą ważności do 3.04, ale zgłoszenie poszło już przed świętami. Pleśń znajdowała się w dwóch jogurtach (bo tyle kupiłem), więc możliwe, że cała seria jest walnięta.

Stworzyłem ładnego maila, zrobiłem zdjęcia (przyznaję, że słabym aparatem, ale jest tam co nieco widoczne), a Oni mi piszą w odpowiedzi, żeby podać m.in. kod kreskowy/EAN z opakowania, partię produktu oraz żebym wysłał dokładniejsze zdjęcia.

A najbardziej rozbawiła mnie część "Następnie może Pan złożyć formalną reklamację udając się wraz z towarem do Punktu Obsługi Klienta sklepu, w którym został on zakupiony. Prosimy o pozostawienie go w sklepie Tesco. Produkt zostanie przekazany do Biura Głównego." - NOSZ K---A otworzyłem jogurt z pleśnią, zgłosiłem im sprawę, dałem zdjęcia, a Oni sugerują, że miałem przez całe święta/kilka dni trzymać w lodówce spleśniały jogurt? Czy im całkiem padło na głowę? I jeszcze chcą żeby im go przynieść... żenada.

Wysłałem
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@nodikv: Kod kreskowy i numer serii jest wymagany do określenia partii, bez tego g---o mogą zrobić, bo nie wiedzą w której partii jest problem. To jest chyba normalne działanie w przypadku każdej reklamacji żywności.
  • Odpowiedz