Jestem po drugim sezonie „Rodu smoka”.
„Korona królów” > „Ród smoka”.
Do oglądania „Rodu smoka” można się przyznać w towarzystwie, ale nie inaczej niż z rumieńcami wstydu na policzkach i ze spuszczonym wzrokiem. Możemy sobie uścisnąć dłonie z widzami oper mydlanych, o ile ci drudzy nie cofną zawczasu ręki z obrzydzeniem. Możliwe, że za 30 czy 40 lat najwięksi koneserzy gatunku będą oglądać ten serial tak jak dzisiaj koneserzy kina miecza i sandałów
„Korona królów” > „Ród smoka”.
Do oglądania „Rodu smoka” można się przyznać w towarzystwie, ale nie inaczej niż z rumieńcami wstydu na policzkach i ze spuszczonym wzrokiem. Możemy sobie uścisnąć dłonie z widzami oper mydlanych, o ile ci drudzy nie cofną zawczasu ręki z obrzydzeniem. Możliwe, że za 30 czy 40 lat najwięksi koneserzy gatunku będą oglądać ten serial tak jak dzisiaj koneserzy kina miecza i sandałów



























@ZawzietyRobaczek: XD z czego wydarzenia z serialu to raptem kilkadziesiąt stron