Jak to jest, że pakujemy miliardy z naszych podatków do górnictwa i dokładamy do ich strat, a jak tylko węgiel poszedł w górę, to kopalnia nie ma węgla dla Polaków? Od ponad tygodnia rodzina próbuje kupić węgiel i dostawca nie może go dostać na kopalni, bo (z tego co wiem) sprzedają za granicę.

Jak to było? Upaństwowić straty i sprywatyzować zyski?

Najśmieszniejsze, że znam górników, którzy krzyczą "precz z socjałem!", będąc największymi
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Proponuję kompromis: jeszcze 250 lat górnictwa w Polsce bez limitów, ale teraz już każdy dostanie odprawę w postaci 1 miliona złotych i emeryturę od wypracowanych lat, jednak nie mniej niż 20 tysięcy złotych. Plus darmowa komunikacja miejska i zniżka 25% na samochody nowe. I pierwszeństwo w opiece zdrowotnej.
  • Odpowiedz