Dzisiaj było fajnie. Lekko zaspałem, ale uznałem że jak się sprężę po powrocie do domu to powinienem dać radę. Koty były tego samego zdania i zażądały napełnienia misek. Tak więc wybiegłem o 5:15 i mimo wszystko założyłem przebiegnięcie 13 km.
Może to kwestia aż dwóch dni przerwy, nie wiem - ale biegło mi się bardzo przyjemnie; jakoś tak bez stresów, relaksacyjnie i ogólnie na luzie. Lekki chłodek,




Dzisiaj było trochę większe wyzwanie: zebrać się tak, żeby przejąć dzieci najpóźniej o 5:40... Wyzwanie tym cięższe, że wczoraj po południu najpierw zaliczyłem 14km z jednym dzieckiem na rowerze, potem godzinę biegałem przy mniejszym dziecku na rowerze (jeździ, ale z wyborem kierunku i stabilnością jeszcze u niego kiepsko xD) a na koniec sobie zasiedliśmy z rodzinką przy winie ( ͡º ͜ʖ͡º)
I co? I szok,
źródło: comment_ctuWYTXJI59ARqCewdAMIgWJLrTPjSlS.jpg
PobierzJuż przeszukałem ze trzy miejsca gdzie mam gwarancje, póki co fail ( ͡°