O kurczę, zapomniałem dopisać wczorajszy bieg :)
Było zdecydowanie lepiej niż w poniedziałek - nic nie bolało a nogi ładnie niosły. Szkoda że znowu robi się zimniej - a ja kurczę długie ciuchy schowałem...
Jeszcze przez 3/4 biegu czołówka się przydaje - choćby po to żeby mnie było widać. Trochę mnie już wkurza bieganie w niej, mogłoby być jasno już o tej 5 rano :)
Hmm, znowu mi na początku pulsometr









Wczoraj o 5 był taki syf na zewnątrz, że nawet koty nie jojczały żeby je wypuścić... na szczęście dzisiaj o 5 jeszcze nie padało, drogi o dziwo były prawie suche i temperatura była znośna (choć zaledwie trzy stopnie nieco odbiegały od tego do czego mnie ostatnio przyzwyczaiła aura ;)
Nic to, założyłem więc jeszcze raz długie ciuchy i wyskoczyłem na relaksujące 11 km. Biegło się całkiem nieźle
źródło: comment_wTETPfis1J48uT8hhIjGaOXrsXdJJrTV.jpg
Pobierz