Jakiś czas temu byłam na dożynkach i zobaczyłam babkę koło 40, z miną cierpiętnicy, która miała bransoletki z koralików za 20 zł od sztuki.
Spojrzałam się tylko pobieżnie i szukałam czegoś co by mnie choć trochę zainteresowało, ale nic sensownego tam nie było to poszłam dalej.
Niestety zostałam zauważona.
Mówi do mnie że to jest sztuka, że ona wszystkie je robi ręcznie...
Nawlekała zwykłą igłą, nawet nie taką specjalną
























