Mirki, znacie ten stary dowcip?
Jest 1 kwietnia i mała Zosia biegnie do mamy, która kroi w kuchni cebulę na obiad, krzycząc:
- Mamo! Mamo! Tata się powiesił na strychu!
- Rany boskie! - Matka rzuca wszystko, pędzi na górę. Wpada na strych, rozgląda się, a na strychu pustu. Po chwili wpada uśmiechnięta i dumna z siebie Zosia, od progu mówiąc:
Jest 1 kwietnia i mała Zosia biegnie do mamy, która kroi w kuchni cebulę na obiad, krzycząc:
- Mamo! Mamo! Tata się powiesił na strychu!
- Rany boskie! - Matka rzuca wszystko, pędzi na górę. Wpada na strych, rozgląda się, a na strychu pustu. Po chwili wpada uśmiechnięta i dumna z siebie Zosia, od progu mówiąc:




























- Dzień dobry, kupiłem tutaj wczoraj u państwa tego żółwia stepowego i chciałbym go wymienić na innego...
- A czemu?
- Ten nie chce stepować...