Fajnie w tej mojej pracy. Mam dziś ostatni dzień urlopu i co? Po 7 dzwoni szef i pyta, czy zamierzam się pojawić w pracy. xD
Tłumaczę mu, że o moim urlopie wiedzieli wszyscy, z resztą sam mi go podpisał. I okej.
Trafiony przeczuciem zadzwoniłem do kumpla, który miał jechać ze mną na delegację. Jedzie z innym kumplem, ja mam zostać w Krakowie. Pytam, czy wypakowali z auta służbowego moją torbę narzędziową i ciuchy robocze? Oczywiście, że nie...
No to znowu telefon do szefa. Mówię mu o tym i pytam, czemu nie mogą wrócić z jednego obiektu, gdzie mają być dzień, a potem ja wskoczę na drugi obiekt z kumplem, bo już tam pracowałem. Szefu mówi, że to nie takie proste, bo auto by ciągle jeździło, a on tego nie chce (kumpel ma w czwartek badania, ja dentystę w Krakowie). No to kolejny telefon. Okazuje się, że:
Tłumaczę mu, że o moim urlopie wiedzieli wszyscy, z resztą sam mi go podpisał. I okej.
Trafiony przeczuciem zadzwoniłem do kumpla, który miał jechać ze mną na delegację. Jedzie z innym kumplem, ja mam zostać w Krakowie. Pytam, czy wypakowali z auta służbowego moją torbę narzędziową i ciuchy robocze? Oczywiście, że nie...
No to znowu telefon do szefa. Mówię mu o tym i pytam, czemu nie mogą wrócić z jednego obiektu, gdzie mają być dzień, a potem ja wskoczę na drugi obiekt z kumplem, bo już tam pracowałem. Szefu mówi, że to nie takie proste, bo auto by ciągle jeździło, a on tego nie chce (kumpel ma w czwartek badania, ja dentystę w Krakowie). No to kolejny telefon. Okazuje się, że:























#slask nie wiem czy warto jeździć tu na #delegacja i #pracbaza
Ps. Poleci ktoś dobre
źródło: comment_NFE2pVO1ecmVFxdo6kwqRqQ4KXJC13bL.jpg
Pobierz