Jechałem komunikacją miejską i siedziała w autobusie pato rodzinka, chłop ze swoją babą i dzieckiem (na oko 4-5 lat)
Typ gadał przez komórkę głośno i słychać było co chwilę jakieś k---y od niego. Mijamy radiowóz policyjny i typ mówi "o, kondony z-----e, iło iło, fuck you". No i ten dzieciak zaraz powtarza "iło, iło, kondony". Baba ucisza dziecko, chłop też coś tam mówi żeby tak nie mówiło.
Dziecko zaraz wyskakuje z tekstem
Typ gadał przez komórkę głośno i słychać było co chwilę jakieś k---y od niego. Mijamy radiowóz policyjny i typ mówi "o, kondony z-----e, iło iło, fuck you". No i ten dzieciak zaraz powtarza "iło, iło, kondony". Baba ucisza dziecko, chłop też coś tam mówi żeby tak nie mówiło.
Dziecko zaraz wyskakuje z tekstem



























Rodzice głupi i tyle. Dziecku jak zasmakuje, to zje, chyba że jemu też wmówili przekonanie, że mięso trzeba jeść do każdego posiłku, bo jeszcze dziecko dostanie tego elgiebete czy coś