https://www.strava.com/activities/1721003637/
Pogoda zapowiadała się niemal idealna - ok. 25 stopni, lekkie zachmurzenie i słaby wiatr. @zukikiziu chciał jechać Wielką Pętlę Bieszczadzką z Rzeszowa, ale ostatecznie pojechał do Kielc i znowu jedna z tras marzeń musi poczekać :( Przeszło mi przez myśl żeby spróbować samemu, ale po sobocie trochę szumiało w głowie, do tego sklepy pozamykane, więc wolałem nie ryzykować. Postanowiłem więc uderzyć trochę bliżej, na zaporę w Solinie.















Udało się w końcu przekroczyć granicę #200km, nawet z lekką nawiązką, ale po kolei:
Założyłem że ruszę o 5:00, ostatecznie start tuż przed 6:00. (rano grawitacja działa mocniej?) Początkowo w miarę szybko do Sanoka, ze względu na znikomy ruch, dobre drogi i w miarę płasko. Rezygnuję z planowanego postoju w Sanoku, bo nie mogłem znaleźć nic ciekawego po drodze i jadę dalej. Po paru km spotykam dwóch gości z Rzeszowa co lecą podobny dystans, tyle że po większej ilości górek. Razem wjeżdżamy na szybowisko w Bezmiechowej (no może nie razem, ale prawie) i tutaj robimy pierwszy dłuższy postój. Widoczki fajne, i starty szybowców od dołu na lince ciekawe. Następnie zjazd w dół i jazda razem na kolejny podjazd w Ropience, gdzie po zjeździe w Wojtkówce się rozstajemy. Oni w stronę Rzeszowa, ja na podjazd w Jureczkowej, a później kolejny od Kwaszenina do Arłamowa. Na miejscu robię jakieś zdjęcia, i dość długi postój. Powrót to początkowo zjazd i kolejno już ostatni podjazd od Trzciańca do Roztoki. Po wjechaniu na szczyt mam już psychiczny komfort, że więcej podjazdów nie będzie i jakoś się dokulam do domu, co ostatecznie całkiem sensownie wychodzi.
Z wyjazdu jestem mega zadowolony, pogoda się udała co nie było oczywiste, zmieściłem się poniżej 9h samej jazdy więc wszystko na duży +.
Teraz w planach kolejne 200 do Krynicy przez Słowację, jak tylko czas i pogoda
źródło: comment_4qqKUmRaPkLrCyyRrQqd8CACs2ZxOhvR.jpg
Pobierz