Sobota: Zamiast do Warki, trafiliśmy do Czerska (bo nikomu się nie chciało... taki dzień) i skończyliśmy żrąc kiełby mocy wracało się cudownie.
Niedziela: Miał być Tarczyn i był Tarczyn (takie góry panie, że hej... chyba najwyższe w okolicy). Miało być grupowo pod TdW i prawie było. Niestety 2 osoby wyłamały się i pojechały gdzie indziej. Nie powiem dokładnie o kogo chodzi, ale mają na imię

























w końcu piękna pogoda na #szosa :)
Statystyki:
Dystans:
źródło: comment_cjEQBLfcT1kQYcGPaT4Qf4RXyIHlrZm6.jpg
Pobierz