Cel Twierdza Modlin. Chyba najciekawsza miejscówka do jakiej dotarłem na rowerze jak dotąd. Ilość przeróżnych atrakcji przytłacza, za każdym zakrętem jakieś bunkry, koszary czy inne wojskowe klimaty, do tego pomniki, miejsca pamięci, no i ciekawe widoczki na ujście Narwi do Wisły.
Do Modlina dojechałem z Warszawy wałami na prawobrzeżu Wisły, też ładnie.
Wynik czasowy słaby bo trackowane Locusem, a Endomondo nie zapisuje Locusowych pauz. Wodna pętla wzdłuż Wisły, Narwi, do Elektrowni Wodnej Dębe i kanałkiem Żerańskim do domu :)
Miała być wielka wykopowa wyprawa do Poznania pod siedzibę wykopu - niestety wyszło jak zawsze, czyli o 7 ruszam z domu do Aleksandrowa, gdzie mieli dołączyć pozostali z #rowerowalodz. Temperatura 2 stopnie oraz szron na autach i łąkach nie napawa optymizmem. Pojawił się tylko niezawodny @Zelazko_MPM - mój najwierniejszy towarzysz wypraw rowerowych. Ruszamy o 7.40 w kierunku Uniejowa, gdzie robimy cafe stop na Orlenie
Miał być Poznań, miało być dużo ludzi, miały być rogale a wyszło jak zwykle ;) Rano na termometrze solidne 3+ z tendencją na 4- no ale cóż począć, trzeba jechać pomimo nie do końca doleczonego jakiegoś wirusowego dziadostwa. O 7:30 zbiórka z niezawodnym @radoslaw-szalkowski i przez Parzęczew do Uniejowa. W Uniejowie kawka na Orlenie, Radek dalej do Poznania a ja tą samą drogą do domu. Od Parzęczewa wiatr
Pierwsza dwusetka zaliczona. Trasa z Gdańska za Iławę poszła gładko, m.in. dlatego, że na wyjeździe z Trójmiasta zgarnęła mnie bardzo sympatyczna ustawka "Babskie kręcenie". Prowadząca dziewczyna krzyknęła "-wsiadaj na koło!" i okazało się, że kolejne 60km do Malborka miałem podwózkę w 15-to osobowej grupie. Po obiedze w maku się rozstaliśmy i już solo wykonałem swój cel. #rowerowetrojmiasto #zaliczgmine +8
Samotnie na Tąpadła. Droga wiodła Pietrzykowice, Sadków, Kąty gdzie skręciłem na Mietków. Po przejechaniu wiaduktem nad autostradą mocno się rozczarowałem, gdyż czekał mnie offroadowy odcinek – remontują tamtejszą drogę. Doczołgałem się do Kilianowa, skąd nie mogłem już kontynuować zaplanowanej trasy, ponieważ zamknęli ją całkowicie. Zacisnąłem zęby i pojechałem brukiem i kiepskim asfaltem na Szymanów. Zrobiłem zdjęcie (widoczne poniżej), podjechałem jeszcze kawałek i stanąłem w szczerym polu na niewielkim
Bardzo ciężki dzień, dopadł mnie kryzys - i to bynajmniej nie wieku średniego. Jechałem jak "Lokomotywa" - Juliana Tuwima."[...]powoli, jak żółw ociężale[...] ospale[...]z mozołem[...]" Ale pomimo to #chwalesie 2209 km we wrzesniu, i przekroczone 11kkm km od początku roku.
Wycieczka do Secymina po pyszne bułeczki z mascarpone. W powrotnej drodze najadłem się strachu. Zerwała się wichura i zaczęło padać, a ja miałem 30 km do domu, ubrany na krótko i w szczerym polu. Na szczęście skończyło się na strachu. A wody w Wisle tak mało, że wedkarz w woderach łowił ze środka nurtu. Dla ułatwienia oznaczyłem go strzałką.