Miska wypełniona tymi owocami ląduje na stole. Biorę jedną i dość ostentacyjnie się krzywię.
- Babciu, chyba coś z nią nie tak, ale wezmę jeszcze kolejne dla porównania.
Sięgam po drugą, trzecią, wreszcie biorę całą garść. Są przepyszne, lecz mimo to na mojej twarzy rysuje się grymas niezadowolenia.
- Nie wiem, o co chodzi, ale są wyjątkowo niesmaczne. Nie nadają się do jedzenia.
Babcia skonsternowana.
































@M4ks: nie bycie podmiotem czyichś prymitywnych odzywek w przestrzeni publicznej nie wydaje mi się żadnym piedestałem lecz elementarną cechą kultury jakiej należy od ludzi wymagać w cywilizowanym społeczeństwie.