Przygody Bulgota cz. 4
Miasto Khorinis wywarło na Bilgocie duże wrażenie swoim rozmiarem: niewiele mniejsze od Vengardu, chociaż nie tak ufortyfikowane, a jego styl architektoniczny znacznie odbiegał od tego na kontynencie. Łatwo dało się zauważyć, że złote lata ma ono za sobą: wiele budynków w dzielnicy portowej poważnie nadszarpnęły czas i pogoda, a mieszczanie nie mieli chęci albo środków na remonty. Doki świeciły pustkami, nie było w nich żadnych większych statków, tylko
Miasto Khorinis wywarło na Bilgocie duże wrażenie swoim rozmiarem: niewiele mniejsze od Vengardu, chociaż nie tak ufortyfikowane, a jego styl architektoniczny znacznie odbiegał od tego na kontynencie. Łatwo dało się zauważyć, że złote lata ma ono za sobą: wiele budynków w dzielnicy portowej poważnie nadszarpnęły czas i pogoda, a mieszczanie nie mieli chęci albo środków na remonty. Doki świeciły pustkami, nie było w nich żadnych większych statków, tylko








Bycie ministrantem jest w #!$%@? opłacalne. Wszyscy mogą się śmiać, że księdzu #!$%@? cię w dupę na plebanii, ale nikt nawet nie spodziewa się, że jest na odwrót. Kiedy ty, jako młody adept magii światła i nauk Jezuska, a także kilku innych panów, spiskowałeś przeciw swoim przełożonym i udawałeś w podbazie grzeczniutkiego chłopczyka/dziewczynkę/śmigłowiec bojowy/hugokopter, ten nieministrancki plebs srał na boisku, by popisać się przed loszką 3/10. Już jako kandydat na