Mój tatko od zawsze był prywaciarzem ale takim co nie zatrudniał nikogo tylko sam zasuwał i zasuwa 24/7. Jak to bywa w takich sytuacjach gdy coś się zesra to trzeba jak najszybciej ogarnąć no i na ile umiałem to pomagałem tatowi bo nie ważne czy z to było z jego winy czy czyjejś innej zawsze chodziło o to żeby błąd jak najszybciej naprawić bo to przynosiło korzyści. Trochę pracowałem też na tzw

bArrek



















