Stało się i w niedzielę dołączyłem do grona osób ugryzionych przez psa. Psia mama była na miejscu, ale jak nietrudno się domyślić problemem nie było to, że nie upilnowała swojego psiecka tylko to, że ja narobiłem jej problemu i szukam prowokacji (pies nie poszarpał nogi do krwi tylko mnie chwycił zębami, mam teraz na nodze siniaki + odciśnięte zęby więc według niej nie ma problemu, a ja jestem zwykłym mazgajem). Podobno pogryzienie
jestem_soba














