
leffie via Android
To co się dzieje na porodówkach to też rzeźnia, moja przyjaciółka rodziła tydzień temu i mimo znajomości (ona pielęgniarka, mąż lekarz) miala problemy z anestezjologiem. Nie dbał o sterylność drenów, potem magicznie "zniknął", kiedy po kilkunastu h męczenia się z nikłym postępem porodu w stanie przedrzucawkowym błagała o cesarkę. Ostatecznie przetrzymali jej ten poród i urodziła, acz popękała. Na szczęście nieznacznie. Dziewczynę pokój obok wieźli na szycie w znieczuleniu ogólnym, bo popękanie







