Dobra, czas na ostatnią w tym roku listę obecności. Jak zawsze sobota, jak zawsze na tagu, jedyne miejsce społecznej protezy relacji dla takich jak my. Jesteś, zapisz się..
Its over panowie, kolejny rok jak przez palce, nawet juz mi sie nie chce strzępić ryja i scrollowac tagu. No porażka w opór, mentalne dziecko, które na siłe zostało postawione przed faktem dorosłości i zmuszone do samodzielnego radzenia sobie. Branie wielu rzeczu do siebie, brak dystansu, przekładanie potrzeb innych nade własne, a na końcu i tak poczucie osamotnienia i wyobcowania. Nie jestem przekonany co do reikarnacji, ale jaką łajzą musiałem kiedys być
Mam 26 dni urlopowych na dzisiaj - w tym roku wybralem 2 tyg zaległego urlopu i byłem na 3 tyg L4 od ortopedy. Ehh, wpoiłem sobie poczucie, że jestem niezastąpiony w firmie, bo na wolnym i tak do mnie dzwonili i musiałem podejmować "istotne" decyzje i support. Co zrobić i jak się z tego wykręcić? Zależy mi na robocie, dużo się uczę i mam dobrą relacje z przełożonym, a dodatkowo często chcąc
@SolarisYob: dostałem juz w tym roku jedną właśnie, 30%, ale juz pomijając ten aspekt cashu. uspokajam się matrą, zeby wytrzymac/dotrwać/doczołgać tu do 2 lat expa i wtedy myslec co dalej...
@pyszniarz: to wynik chorych czasów i to ja sam sie zbejtowałem na tą mlekiem i miodem płynącą branże aj ti...
Allegro promuje własne paczkomaty kosztem InPostu, choć to InPost zbudował logistyczny kręgosłup polskiego e-commerce. Teraz Allegro dostaje 98 mln kary, ale będzie się bronić, a Brzoska pewnie nie odpuści
Ja jestem ciekawy kwestii odpowiedzialności w allegro za taki obrót spraw. W sensie, ktos w managemencie, czy w zarządzie musiał podjąć tą decyzję "Ok, promujemy swoich, a tamtych ukrywamy w spojlerze i nie spełni to warunków kar umownych jbc i elo", po czym jakiś czas później przychodzi wezwanie z naliczeniem kilkudziesięciu mln opłaty karnej. Allegro oberwało już finansowo (od '22 cena akcji na giełdzie poszła w około -50%), ale również wizerunkowo już
Już niedługo wkroczymy w najbardziej niekomfortowy okres w roku. Nie od zawsze tak było. Momentem przełomowym była śmierć dziadków. Wcześniej - magia świąt, wzajemny szacunek i wspólnie spędzony czas (który ja, jako 10 letnie dziecko potrafiłem czuć, tak mi się wydaje przynajmniej), czułe rozmowy, bliskość, modlitwa. A teraz? Kult z--------u przed świętami, żeby jak najwięcej było na stole, darcie się, obwinianie, zasiądziecie do stołu (oczywiście nie w porę, ktoś spóźniony, inny już
najbardziej w pamięci utkwiła mi ta melodia związana z Grażyną i Ryśkiem Lubiczami (od 23:23) - nie wiem dlaczego. wrażenie jakbym miał z tym związane jakieś szczególne wspomnienie, którego nie mogę sobie przypomnieć...
gdy jade autem albo siedze samotnie po robocie, to lubie zagłuszać tą pustkę mnie otaczającą muzyką sluchu najlepszego to nie mam - w dziecinstwie wielokrotnie przechodziłem zapalenie ucha środkowego, rodzice nie wiedzieli jak leczyć, a rodzinny lekarz zapisywał zwykłe krople do uszu i watę w dziurę. gdy lata później wypomniałem matce, czemu nie poszła ze mną do innego lekarza (aniżeli do łykającego pediatry, który miał w okolicy monopol na leczenie - kto uczęszczał
najbardziej na swiecie to bym chyba chciał miec bratnią duszę nawet nie chodzi o miłość, czy związek, bo przez osobowość unikającą i lękową sam bym dążył podświadomie do zakończenia takiej relacji eh lęku przed odrzuceniem - ty kuwro.
@Horrorystyczny_Demon_Pagona: a ja jak w Dniu Świra - uciekłem od swojej pierwszej jedynej miłości, kiedy własnie nawet tamta dziewczyna była mną bardzo zainteresowana. Dla kontrastu wiem, że nigdy się nie ożenię, no bo niby jak. To było 15 lat temu.
nie mam lęku związanego ze śmiercią i jako tako z tym, co jest potem. bardziej się obawiam znoszenia bólu, który taką śmierć poprzedza. Na przestrzeni ostatnich lat, moi bliscy świętej pamięci odchodzili w męczarniach: nowotwory płuc, zawały, ciężka niewydolność serca, wypadek samochodowy. Ehh, jak tak sobie pomyśleć, to nikt nie zmarł śmiercią naturalną, bezbolesną, we śnie...
@Michael_Jackson_: no to dramat, oglądałem materiał o chłopie, który zapadł na ciężką boreliozę i żona z synem musiała latać na cały etat wokół łóżka, bo chłop był w sile wieku (~50 lat), a nie wstawał z łóżka. potem inne dramaty, jak odleżyny, butle z tlenem, karmienie pozaustrojowe itp eh
fajne to były czasy, gdy dziadkowie i rodzice kreowali świąteczną atmosferę i nadawali wyjątkowości temu okresowi roku - chociaż na chwilę przy stole była cisza, spokój i życzliwość, i miłość
Komentarz usunięty przez moderatora