Przez lata tekst refrenu rozumiałem dosłownie. Dopiero jak złapałem życiowego doła kilka lat temu i który wciąż trwa, to uświadomiłem sobie, że ten "drugi brzeg" to po prostu śmierć eh.
Fajnie pewnie sobie odpuścić i totalnie pogodzić się z byciem kawalerem. Tak sobie myślę, że krokiem pierwszym jest nabranie przeswiadczenia, że wiele rzeczy na co dzień można robić samotnie/samemu i też to może satysfakcjonować i generalnie trzeba się starać być non stop zajętym, robotą albo hobby. Natomiast co z tymi melancholijnymi wieczorami? Jak rozgryźć te chwile, gdy dzień minął i pora wyhamować, pomyśleć o dniu minionym i o dniu przyszłym?
Nie chodzi nawet o poczucie pustki bo się już przyzwyczaiłem do życia samemu, bardziej brak sensu życia. W pewnym momencie, właśnie tak koło 40-stki, każde hobby powoli się nudzi i przestaje sprawiać przyjemność i tylko z automatu zajmujesz się tym co do tej pory, żeby po prostu nie patrzeć się w sufit. Nie wiem czy
Kim chciałem zostać, gdy dorosnę? Nigdy nie marzyłem o tym, żeby dorastać. Zawsze myślałem, że tamta symbioza wymagających, nieobecnych emocjonalnie rodziców i troskliwych, kochających dziadków i beztroskiego mnie będzie trwała już zawsze. Coś na zasadzie filmu, albo jakiegoś never ending story, a tu nagle człowiek ma ponad 30 lat.
Ale u mnie psychiatryk ostatnio w kołchozie. Szef dosłownie podaje mi sprzeczne sygnały, w zeszłym tygodniu mówił A, a wczoraj dostałem zjebe przy młodych, bo zrobiłem A, a miało być B. Teraz nie dość, że jestem wkurzony i zmęczony kołchozem pieprzonym, to zaczynam powątpiewać w swoją poczytalność, czy aby na pewno ja się nie zarąbałem.
Mówią, żeby mieć w-----n.e po to, aby mieć dane i chyba tak zrobię, chociaż ciężko tak, gdy
Pewnie i tak nikt nie zapyta, dlaczego zrobiłem sobie ramp test w sierpniu, a nie na początku, czy końcu sezonu. Muszę zawieźć trenażer na reklamację (łożysko wyje) i w formie pożegnania sprawdziłem sobie nogę. Wynik wyszedł satysfakcjonujący, bo jesienią zeszłego roku, dokładnie ten sam ramp test pokazał tylko 214W.
Ja wiem, że ta moja estymacja to dla kilku tutejszych koników druga strefa :). To jest jak najbardziej OK. Mi brakuje ale szosą
Ucieczka w robotę, sport pomaga, ale nie rozwiązuje problemu całkowicie. Zawsze po powrocie do mieszkania i tak przybija ta pustka i cisza i fakt, że na człowieka nikt nie czeka. Chwilę zawsze zajmuje włączenie muzyki, która z jednej strony koi, a z drugiej zagłusza samotność. A z dnia na dzień i tak nie jest lżej.
@NaWyrko: i skazywać zwierzaka na samotność kiedy idzie się do pracy? Weź poprawkę na dojazd plus nadgodziny skoro ktoś ucieka w robotę i z doby już niewiele zostaje. A jak mieszkasz w bloku to dochodzą odgłosy zwierzaka, które mogą przeszkadzać sąsiadom.
@NaWyrko: @Andr3v niby kot spoko, ale zdarzają mi się całodniowe spierdotripy po lasach w weekendy z liofilizowanym żarciem. Po prostu brakuje bratniej duszy, ot co.
Wczoraj w robocie leciało Spotify, jak co dzień. Generalnie codziennie ten sam ściek, w kółko te same radiowe utwory, remix goni remix. Człowiek już na to nie zwraca uwagi, tak jak tik-tak zegara.
Tylko wczoraj był dzień szczególny, bo totalnie jak mniemam przypadkiem, poleciał utwór, którego nie słyszałem od kilku, może kilkunastu lat. Od razu gdy tylko odzyskałem uważność (stan przeciwstawny od typowego odmóżdżania się przy klepaniu roboty) i odpaliła mi się
@grap32: Takie nostalgiczne doznania to cudowny wehikuł do podróży w czasy beztroskiego dzieciństwa. Niestety bardzo ulotne. Miewałem często takie loty po usłyszeniu jakiegoś utworu albo poczucia jakiegoś zapachu. Niestety w moim przypadku coraz rzadziej one występują.
@grap32: I te powroty w ciepły wieczór, na szczycie kostek na przyczepie. Pamiętam jak leżałem na sianie czy słomie i patrzyłem na daty wypisane na kominach wiejskich chałup. Ehh, to nie wróci. ( ͡°ʖ̯͡°)
Wyzwaniem jest zapisanie się do Dhamma Pallava w Dziadowicach? Mam plan wybrać się jesienią, ale dzisiaj wszedłem na stronkę, aby wybrać precyzyjną datę. Akurat wczoraj otwarto zapisy na początek września i już brak miejsc dla nowych uczniów. Wołam @jegertilbake, bo byłeś kilkukrotnie chyba i może coś doradzisz.
@grap32: Jak jest napisane od kiedy sa zapisy otwarte to czasami sa otwierane szybciej. Musisz sie czaic i odświeżać strone nawet i pare godzin wcześniej jak p------y. Miejsca dla osób na pierwszy kurs sie rozchodza w 10-20min dla facetów i 2-5min dla kobiet.
Dużo ludzi, którzy chcą tam jechać to jakies normiki zainteresowane "detoksem" albo loszki, ktore moglyby grac w reklamie szamponu jako osoba "przed", ktore ukladaja tarota i zbieraja kolorowe
@jegertilbake: dzieki za protipy. mi na co dzien medytacja, czy w ogóle trening uważności w pociągu/ w kolejce do kasy/ na przerwie w robocie (Zamiast scrollowania) to serio wymierne korzyści. kiedys dezawuowałem - siedzenie se w ciszy i tyle.
a co do wyjazdu to traktuje to troche dokładniei tak jak napisałeś, próbę detoksu od elektroniki, ale tez troche od roboty, myślenia o niej, o swoich hobby itp. to taki skok
Za każdym razem słysząc ten kawałek, mam w głowie wspomnienia o moim najlepszym kumplu z czasów dzieciństwa i okresu nastoletniego. Byliśmy bardzo zżyci, te wspólne przygody na wsi w erze sprzed telefonów (w gimnazjum mieliśmy te same Nokie N73...). Chodziliśmy do różnych szkół, ale mieszkaliśmy w sąsiednich wsiach (5km dystansu). Braterka krwi, którą do dziś pamiętam, a opisując najlepszego przyjaciela w szkole, zawsze opisywałem go. Spotykaliśmy się także na czwartkach lekkoatletycznych -
Jeśli w tym roku, podczas eskapad rowerowych będzie mi dane usłyszeć kolejny raz na żywo to, co przedstawia filmik to będę szczerze szczęśliwy. Nie wczasy za granicą all inclusive, nie letnie koncerty ulubionych artystów, nie wolne 2 tygodnie od roboty - chociaż wszystkie te rzeczy też są przecież fajne.
Kiedyś za dzieciaka podczas wakacji u dziadków to kilka razy dziennie grała ta melodia. Łezka się w oku się kręci, tamtych ludzi już
dziś nie chcę kolejny raz sam siebie oszukać
eh
#depresja
źródło: Efhtez0UYAEAohx
Pobierz