Najpierw coffee ride do Grodkowa, o dziwo nie solo, bo z kumplem z ustawki treningowej. Po drodze zaliczone dwa kolejne pałace - Kopice i Sulisław. Od soboty uzbierało się ich 10 (: Powrót pod wiechurę, ale w dobrym tempie, bo po zmianach. W Opolu makaronik z cukinią i sruuu na ustawkę bawić się w grupetto. Spotkałem też najprawdziwszego szeryfa szosy. Janusz na oko lat 60, wąs, brzuch,
@fixie: W tym roku taki Janusz wjechał we mnie samochodem,sytuacja podobna bo jechałem z kolegą obok siebie też na pustej drodze.Oberwałem z lusterka w tyłek i w kierownicę(klamkę),oczywiście Janusz celowo we mnie wjechał uprzedzając mnie nawet o swoich zamiarach(klakson 30 metrów wcześniej i tak przez 5 sekund).
@fixie: Poza kwestiami technicznymi można jeszcze rywalizować ceną, designem, supportem, czy technikami sprzedażowymi. Zawsze da się coś zrobić lepiej. No i niejeden kolos biznesowy upadł właśnie z powodu swojej wielkości, robiąc miejsce dla nowych graczy.
Pojechałem sobie na obiad do Czech, bo tak jak już kiedyś pisałem, cel w bezcelowości jeżdżenia na szosie ważnym jest. Do Nysy przez Tułowice i Łambinowice. Jedna z bardziej lubianych przeze mnie tras, nawierzchnia w większości ok, widoki świetne, kilka delikatnych wzgórz po drodze. Pokręciłem się po rynku, przyciągając zainteresowanie dwóch strażników miejskich na rowerach. To samo w Głuchołazach, tylko zamiast strażników było trzech autochtonów
Taylor Phinney w 2014 roku miał potworny wypadek podczas mistrzostw USA, doznał wówczas złamania kości podudzia i obrażeń kolana. W 2013 roku po pięknej solowej akcji wygrał etap Tour de Pologne w Katowicach.
@xzseba: Biorąc pod uwagę fakt, że w większości dyscyplin praktycznie nie ma testów antydopingowych, a nawet jak są, to śmiesznie łatwe do oszukania - to sądzę, że zdecydowana większość korzysta z usług lekarzy.
Ustaweczka treningowa, ostatni raz w tym roku jechaliśmy rundę letnią. W czwartek następuje modyfikacja z powodu remontu finiszowych kilometrów ): Szacuneczek dla @wazok za wzięcie udziału w ucieczce, a po tym jak ją skasowaliśmy, wytrzymał jeszcze kilka kilometrów w mocnym tempie pod wiatr. Jak na początkującego bardzo dobrze, moje początki wyglądały nieco gorzej (; Dalej praca w grupie i dla grupy.
Miałem mieć długi weekend, 4 dni wolnego, objazd Karkonoszy, wszystkie klasyki podjazdowe i Jested. Miałem, więc nie mam. Wczoraj 12 godzin w pracy, dzisiaj wolne, jutro 11, w następne dni też coś. Trzeba było wykorzystać ten dzień i doczłapać minimum 238 kilometrów, bo tyle brakowało do 10.000 km w tym roku. Niby jazda bez celu, po prostu przed siebie jest tym
Pobudka po piątej, szybkie zębów szorowanie i wciskanie się w gejciuchy. Chwilę przed szóstą ruszyłem, chyba wiadomo dlaczego tak wcześnie. W mieście było 28 stopni, ale po wjechaniu na wioski temperatura spadła do jakże przyjemnych 22. Cel był prosty, śniadanie we Wrocławiu. Cel udało się zrealizować po 2,5 godzinie, wpadło skromne śniadanie ;) Do tej pory zatrzymywałem się na Brzegu i jechałem, albo do Grodkowa, do
Tradycyjna ustawka czwartkowa, sztuk 20+. Od razu po starcie podzieliło się na dwie grupy, zagapiłem się i trzeba było przeskoczyć 300 metrów. Czyli na dzień dobry rozgrzewka. Potem pitu, pitu, nuda i pogaduchy. Od połowy rundy delikatne dokładanie do pieca, który i tak już był rozgrzany przez słońce do 38 st. C. Jak się jedzie w zakresie 37-44 km/h, nawet tego nie czuć, wiaterek smaga
@hqvkamil: @cox22: no to lecimy z tymi zabawkami: - z prawej Focus Izalco Team SL, Sram Red, koła DT Swiss RRC 46 - w tyle Lapierre Xelius FDJ, Dura Ace, koła FSA Vision Metron 40 - z przodu Focus Izalco Max, Dura Ace Di2, koła Fulcrum Racing Zero Black (koła alu)
Kolejny Jesenicki Klasyk, tym razem w wersji kofirajdowej. Znowu robiłem za przewodnika po szosach Jeseników, to już trzeci raz od soboty. Polecam się bardzo, bo każda wycieczkowicz na pytanie 'Jak było?' odpowiadał w stylu: 'Rewelacyjnie! Chcę jeszcze! Kiedy możesz?'. Polecam się wykopkom (;
Trasa bardzo zbliżona do sobotniej, czyli szlakami artykułu z SZOSY. Delikatnie ją zmodyfikowałem o podjazd na Jesenickie Łaźnie - czyli kurort uzdrowiskowy w stylu
Najpierw coffee ride do Grodkowa, o dziwo nie solo, bo z kumplem z ustawki treningowej. Po drodze zaliczone dwa kolejne pałace - Kopice i Sulisław. Od soboty uzbierało się ich 10 (: Powrót pod wiechurę, ale w dobrym tempie, bo po zmianach. W Opolu makaronik z cukinią i sruuu na ustawkę bawić się w grupetto.
Spotkałem też najprawdziwszego szeryfa szosy. Janusz na oko lat 60, wąs, brzuch,
źródło: comment_u10K0WCLeMxvO77SDrWDMgguCDGuCSUW.jpg
PobierzTutaj Kopice: