#anonimowemirkowyznania
Są tu jacyś single 27+? Jak wygląda wasze życie obecnie i jak widzicie swoją przyszłość? Niestety nie mam żadnego znajomego singla w tym wieku więc ciężko mi porównać.
Przyszłość - to boje się o sytuację finansową tzn. nie wyobrażam sobie brać mieszkania na kredyt (a mieszkam ze starymi). Każdy znajomy spłaca razem z partnerem. Przeraża mnie to + ogólnie koszty życia samemu. To, że będzie jeszcze gorzej na rynku matrymonialnym to wiem.
Co robię w czasie wolnym - brakuje mi już pomysłów żeby spędzać czas. I tak chodzę wszędzie sam ale zazwyczaj to: spacer, rower, bieganie. Raz na jakiś czas: kino, muzeum, mecz, teatr, jakiś event w moim mieście lub restauracja żeby zjeść wśród ludzi. Zazwyczaj siedzę na kompie ale też staram się wyjść do ludzi (czytaj np. do sklepu) żeby oszukać swój mózg i nie zwariować.
Znajomi - już prawie w liczbie 0. Raz na rok udaje się kogoś wyciągnąć z czasów studiów jak przy okazji składania życzeń na FB przypomnę, że kiedyś siedzieliśmy na tych samych zajęciach i możnaby na "wodę" pójść. Nie mam w otoczeniu nikogo z kim mógłbym coś robić w czasie wolnym a gdyby tylko była taka szansa to zawsze jestem otwarty i próbuje coś z tego wykrzesać.
Randki - od kilku lat jest tragicznie. Powiedziałbym, że 0 ale raz na kilka miesięcy uda się wyjść z kimś z #tinder ale to spotkanie kończy się 2h spacerem i brakiem odpowiedzi na drugi dzień
Są tu jacyś single 27+? Jak wygląda wasze życie obecnie i jak widzicie swoją przyszłość? Niestety nie mam żadnego znajomego singla w tym wieku więc ciężko mi porównać.
Przyszłość - to boje się o sytuację finansową tzn. nie wyobrażam sobie brać mieszkania na kredyt (a mieszkam ze starymi). Każdy znajomy spłaca razem z partnerem. Przeraża mnie to + ogólnie koszty życia samemu. To, że będzie jeszcze gorzej na rynku matrymonialnym to wiem.
Co robię w czasie wolnym - brakuje mi już pomysłów żeby spędzać czas. I tak chodzę wszędzie sam ale zazwyczaj to: spacer, rower, bieganie. Raz na jakiś czas: kino, muzeum, mecz, teatr, jakiś event w moim mieście lub restauracja żeby zjeść wśród ludzi. Zazwyczaj siedzę na kompie ale też staram się wyjść do ludzi (czytaj np. do sklepu) żeby oszukać swój mózg i nie zwariować.
Znajomi - już prawie w liczbie 0. Raz na rok udaje się kogoś wyciągnąć z czasów studiów jak przy okazji składania życzeń na FB przypomnę, że kiedyś siedzieliśmy na tych samych zajęciach i możnaby na "wodę" pójść. Nie mam w otoczeniu nikogo z kim mógłbym coś robić w czasie wolnym a gdyby tylko była taka szansa to zawsze jestem otwarty i próbuje coś z tego wykrzesać.
Randki - od kilku lat jest tragicznie. Powiedziałbym, że 0 ale raz na kilka miesięcy uda się wyjść z kimś z #tinder ale to spotkanie kończy się 2h spacerem i brakiem odpowiedzi na drugi dzień










źródło: comment_1638540095NSgGyoROQimvaWiO1T8kYL.jpg
Pobierza przynajmniej tak to tłumaczyłeś wezwanemu ochroniarzowi :P