#truestory Jechałem z koleżanką windą, a że ja byłem świeżo upieczonym ojcem, ona zaś matką z niewielkim stażem to rozmawialiśmy o dzieciach. Rozmowa zeszła na kosmetyki (mydełka, pieluchy...). Winda zatrzymała się, przerwaliśmy rozmowę, wszedł jakiś facet, drzwi się zamknęły, a koleżanka podjęła przerwaną dyskusję:
"Ej, a czym smarujesz małego?".
Facet zbladł i wyraźnie nie chciał żebym odpowiadał na to pytanie...
Jak mnie bawi, jak laski, które juz 1 października zakuwały na kolokwium i ciągle każą się przepytywać, by pokazać, że książkę i notatki recytują z pamięci, zaczynają robić sztuczną panikę, że nie zdadzą. O Boże, nie zdam, NIC NIE UMIEM!!! Nie, że nie napisze na 5, ale od razu nie zda. A jak powiesz takiej, że napisze poprawkę najwyżej, to oburzona, bo ona UMIE. xD Jeszcze się licytują, która nie zda bardziej.
@Shanny: A mnie dziwi to rycie do ostatniej chwili przed ustnym. Uczyłeś się przez ostatnie kilka tygodni to zdasz. Nie uczyłeś się, albo nic nie skumałeś, to te czternaście minut przed egzaminem też niewiele pomoże.
Bo czasem słowa to za mało, wszystko to za mało. Jest piękny ( ͡°͜ʖ͡°) dzieki za dobre słowa Mirko, teraz etap integracji, papierów w sądzie i za jakies 2 tyg. bedzie u nas ( ͡°͜ʖ͡°)
@szare2: Czy to nie jest tak, że weganie doskonale wiedzą, że ich jedzenie jest gorsze od dań z mięsem i dlatego potrawy z trawy i mchu na siłę upodabniają do tych z dodatkiem zwierzątek? Jakoś nigdy nie słyszałem żeby ktoś sprzedawał parówki o kształcie marchewek...
Musiałem sobie zrobić przerwę od maluszka, poczyniłem taką oto łazieneczkę ;)
Jak to ostatnio powiedział mój idol Andrzej Cena:
Najwięcej się człowiek uczy w pierwszych 70% projektu, co zajmuje 30% czasu, a następne 30% projektu zajmuje 70% czasu, a nie daje takiego wzrostu skilla.
Więc postanowiłem zakończyć projekt w takim stanie.
- Cześć, fajnie, że jesteś. Jak podróż? – mama wita się ze mną przez drzwi, usiłując jednocześnie rozbroić pięć pancernych zamków. - Dobrze – mówię, patrząc, jak z zimna sinieją mi palce. Dwa lata temu, moi rodzice, ze strachu przed policją, zamontowali w drzwiach frontowych skomplikowane mechanizmy zabezpieczające, których otwieranie zajmuje kilkanaście minut. A było to tak: Mama zadzwoniła do mnie późnym, jesiennym wieczorem. - Kasiu... Tata miał straszny wypadek – wychlipiała w słuchawkę. - Co
Jechałem z koleżanką windą, a że ja byłem świeżo upieczonym ojcem, ona zaś matką z niewielkim stażem to rozmawialiśmy o dzieciach. Rozmowa zeszła na kosmetyki (mydełka, pieluchy...).
Winda zatrzymała się, przerwaliśmy rozmowę, wszedł jakiś facet, drzwi się zamknęły, a koleżanka podjęła przerwaną dyskusję:
"Ej, a czym smarujesz małego?".
Facet zbladł i wyraźnie nie chciał żebym odpowiadał na to pytanie...