Od jakiegoś czasu rozmyślam na pewien społeczny temat. Sprowokowała mnie do tego głównie relacja z wydarzeń, które spotkały mojego przyjaciela którego znam od podstawówki. I jest to temat który zasadniczo ciągnie się za mną od kiedy pamiętam, choć dopiero od tej akcji zacząłem na to zwracać większa uwagę i faktycznie o tym myśleć...
Ale od początku. O co chodzi? Mianowicie - mój ziomo zdając relację z wakacji na których ostatnio był przykuł moją
@Ytarka: Pytanie brzmi - czym jest te mityczne "to coś"? Ja wiem, że ciężko to scharakteryzować konkretnie, tym bardziej, że to zapewne nie jest żaden pojedynczy czynnik, ale spotkałem się już niejednokrotnie z tym określeniem, że komuś "brakuje tego czegoś". Ale czego? Wszystko da się scharakteryzować, ocenić, nazwać. "To coś" brzmi dla mnie po prostu jak jakieś uproszczenie tematu, jak zbywanie go żeby nie musieć o nim myśleć. Ale dla
@onepnch: Zapewne wygląd ma na to wpływ, nie wątpię, ale jednocześnie muszę z przykrością stwierdzić, że nie w tym wypadku. Wiadomo, gusta są różne, natomiast mój znajomy, no cóż, posługując się pillową mową gigachadem wcale nie jest. I do tego jest niższy ode mnie. Także nie sądzę żeby w tym przypadku ta różnica brała się z walorów estetycznych, raczej chodzi o co innego.
@blu211: No cóż, "roleplayowanie" w moim przypadku też niezbyt działa. I to nawet mimo tego, że przychodzi mi to dość naturalnie i w gronie znajomych potrafię przyjmować różne role w tym i śmieszka całkiem naturalnie i dobrze. Zresztą w ogóle to jest osobny problem, bo osoby które mają ze mną trochę większą styczność i poznają mnie lepiej mają w ogromnej większości bardzo pozytywną opinię na mój temat. Powiem więcej -
@Ytarka: Teza o braku zaufania wydaje się chyba być najbardziej trafna. Choć trochę niezbyt to do mnie na pierwszy rzut oka i ucha pasuje, bo raczej jestem łagodnym człowiekiem i niezbyt zdolnym do czynienia krzywdy innym, a nawet jakbym chciał to jestem na ten moment za mały i za chudy (choć też nie anorektycznie chudym, albo jak n------n, żeby nie było) aby komukolwiek realnie zagrozić (No chyba, że ten temat
@Bonnie_Springs: Problem jest taki, że ja rozumiem to dwojako, w zależności od tego kto i jak pyta. Choć możnaby się upierać, że finalnie jest to jedno i to samo, to moim zdaniem są to dwie oddzielne dziedziny, choć powiązane. Mianowicie - sfera religijna oraz sfera wewnętrzna człowieka.
Jeśli chodzi o sferę religijną - nie chcę wypowiadać się na ten temat bardziej szczegółowo. Prywatnie mogę, publicznie wolałbym tego nie robić, nawet
@Bonnie_Springs: Niekoniecznie porównuję się do niego w taki prostolinijny sposób jaki możnaby zakładać. Że ja lepszy/gorszy albo on. To jest bardziej kwestia tego, że bazując na moich doświadczeniach, nie wydaje się on być szczególnie obdarzony albo bardzo towarzyski. Wręcz odnoszę przeciwne wrażenie - że to, jak u niego wygląda to jest norma. Coś całkowicie powszechnego, average. Że tak wygląda normalne, zwykle życie. I że w tym wszystkim to moja sytuacja
@Bonnie_Springs: Nie sądzę żeby tu leżał problem. Ja po prostu lubię nad sobą pracować. Lubię się doskonalić, lubię się edukować, czytać, poszerzać horyzonty i poznawać różne perspektywy. Chociażby dlatego na początku zeszłego roku zacząłem biegać, doskonalenie siebie, zdrowia i mojej sylwetki sprawia mi przyjemność i to lubię. I to, że skupiam się na swoich niepowodzeniach i brakach to raczej naturalna konsekwencja powyższego, a nie problemy natury lękowej czy nerwicowej. Po
@adamsowaanon: To prawda, że mój przyjaciel ma miłe, dobre i nieudawane podejście do życia. Zgadza się. Problem jest tylko taki, że ja również. Jestem po tej bardziej ekspresywnej stronie społeczeństwa, jestem otwarty na wszystkich ludzi, na każdą interakcje. Nie udaje emocji, uśmiecham się. Problem "polish smile" nie dotyczy mnie w żadnym wypadku. Nigdy zresztą nie dotyczył. Jeśli już miałby gdzieś być jakiś problem w tej materii (o ile w ogóle
@adamsowaanon: Nie muszę być taki jak on i nawet bym nie chciał. A przynajmniej nie 1:1. Ale jednak byłoby fajnie, gdyby choć raz na jakiś czas trafiła mi się jakaś interakcja z ludźmi... Albo przynajmniej gdyby ludzie agresywnie mnie nie zbywali/nie uciekali gdy ja próbuję jakąś interakcje rozpocząć. To już by było coś. No cóż, siłownia to dobry pomysł i sam o tym myślałem, ale będzie wymagało to sporo pracy
jak myslicie, czy do #blackpill trzeba miec predyspozyje genetyczne, czy zachorowanie na depresje wystarczy?
Ludzie zostają „blackpillowcami”, ponieważ blackpill oferuje proste, fatalistyczne wyjaśnienie dla ich bolesnych doświadczeń odrzucenia, samotności i trudności w relacjach damsko-męskich. Zamiast mierzyć się z poczuciem winy lub bezradności, zagubione osoby znajdują w tej ideologii gotowe, choć złudne ukojenie i natychmiastową diagnozę swoich problemów
dobra doczytalam:
nie ma podłoża genetycznego – jest to wyuczona, społeczno-psychologiczna reakcja na
@Supernowa: Zaciekawiło mnie co masz do powiedzenia na temat powiązań na linii blackpill<->depresja. Chętnie posłucham, bo z mojego doświadczenia jednak sporo pillowców depresji nie ma. Do tego ja bym dość odważnie wyszedł z tezą, że w grupie ludzi którzy są pillowcami i mają depresję, w przytłaczającej większości przypadków to piguła była pierwsza i ona wywołała depresję, a nie na odwrót. Tak samo jak uważam, że to nie strach, stres, depresja,
@Supernowa: Jeśli dobrze zrozumiałem treść posta i pierwszych odpowiedzi (a wielkiego pola do manewru jeśli chodzi o prawidłową interpretację tu nie ma), to wychodzisz z tezą, że młodzi faceci którzy cierpią na depresję często wpadają w konsekwencji w blackpill oraz finalnie, że lecząc się z depresji można wyjść przy tym z blackpilla (podpierając się argumentem, że główne błędy poznawcze blackpilla i depresji są wspólne). Na zasadzie, że blackpill to taka
@Supernowa: Podchodziłbym z dużą dozą ostrożności do brania zachowania ludzi z tagu za przykład zachowania pillowców. W sensie, nie będzie to z pewnością reprezentatywna próbka w odniesieniu do całości, ja trochę w tych środowiskach czasu spędziłem i mogę Ci powiedzieć, że są ogromne rozbieżności w zachowaniu i sposobie myślenia między blackpillowcami z reddita, z wykopu, z youtube (np publiczność wheat waffles), czy pillowcami z forów incelskich. W ogóle mam wrażenie
@Supernowa: Jeśli chodzi o pierwsze pytanie, to ciężko mi ocenić w jakich aspektach "wyróżniam" się na tle blackpillowców. Zakładam, że mówimy o tutejszym fatalistyczno-depresyjnym odłamie wykopowym z domieszką toksyczności. Myślę, że należałoby zacząć od tego, że mnie tak naprawdę więcej dzieli niż z nimi łączy. Najważniejsze jest myślę to, że ja aktywnie nie chcę być blackpillowcem i walczę z tym jak z ogniem. I podejmuję aktywnie działania, staram się i
@mirko_anonim: Jeszcze za czasów gdy chodziłem do liceum, 9 na 10 związków które miały tam miejsce były inicjowane przez dziewczyny, a nie chłopaków. Zasadniczo to było właśnie tak, jak próbujesz wmówić że nie jest. Była grupka atrakcyjnych chłopaków i tak naprawdę wystarczyło, że oni byli. Po prostu. Zaden z nich nie walczył o atencję, nie biegał, nie kupował kwiatów, nie kombinował. Żaden z nich nie kręcił bajery, żaden z nich
Jak to jest, że obiektywnie typy 5-6/10 dają radę wyrywać dużo ładniejsze dziewczyny. Ja to widzę nagminnie na mieście, ale ostatnio to nawet moja znajoma, która się całkiem niedawno rozstała z chłopakiem, to właśnie poznała chyba najbrzydszego faceta, jakiego miała. Nie wiadomo, czy coś z tego będzie, ale
@ssas78487: Nie jestem przekonany co do tego argumentu. Niejednokrotnie się już z nim spotkałem, słyszałem już wiele kobiet mówiących, że często patrzą na atrakcyjność inaczej. Że to faceci myślą bardzo prostolinijnie na tej płaszczyźnie, a dla nich liczy się często sposób bycia, chemia, synergia, charakter. To w jaki sposób mówi, jaką energię ma. Czy posiada ciekawe zainteresowania, hobby. Nawet niejednokrotnie słyszałem opinie, że faceci z którymi te kobiety są nawet
@ssas78487: Okej, ale skąd miałoby się brać takie rozróżnienie? Jakoś nie przekonuje mnie argument o słabym środowisku, bo to jest równie dobre środowisko jak każde inne. To nie jest tak, że jak dasz komuś like to wysyłasz jakieś zobowiązanie. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby zacząć z kimś pisać, poznawać się. Jeśli ktoś nie lubi pisać to mozna przejść na komunikatory głosowe. TeamSpeak, discord, messenger, WhatsApp, obojętnie. Albo i
@ssas78487: Ja też nie wiem jak jest naprawdę, ja mogę tylko powiedzieć, jak to wygląda z mojej perspektywy, jakie ja miałem doświadczenia i jakie są moje wnioski z nich. Ale obiektywnie patrząc nie muszą być one słuszne ani poprawne. Dlatego często lubię je konfrontować z innymi ludźmi. Natomiast ten temat mam wrażenie że jest wyjątkowo wrażliwy, bo większość ludzi nie chce go w ogóle poruszać, a ci którzy poruszają, na
@Pralko-suszarka: Idąc twoim tokiem myślenia, to jedyną szansą na związek jest sytuacja, gdy uda Ci się z kimś poznać jeszcze w szkole/na studiach, ewentualnie gdy masz grupę stałych znajomych, z którymi możesz spędzać czas w miarę regularnie. A jeśli Ci się to nie udało, to jesteś skazany na nieuchronną porażkę. Bo w przypadku podbijania do nieznajomych osób, na ulicy, w klubie, barze, sklepie czy gdziekolwiek, ten efekt nie zadziała.
@Cztero0404: To może wyjaśnij ten temat? Wiesz, że jeśli chcesz obalić jakąś teorię, jaka by ona nie była, to musisz mieć do tego uzasadnienie, argumenty? Podważanie czyichś poglądów w tak prostacki sposób "nie masz racji bo nie i koniec" niestety nie działa, to nie przedszkole.
A co do podbijania - ja widzę kilka opcji. Bo ewidentnie nie masz absolutnie żadnej świadomości o czym mówisz. Urodziłeś się w pierwszej połowie lat
@Cztero0404: Oczywiście że nic nie musisz, przecież ja cię nie zmuszam do wypowiadania się. Zwracam tylko uwagę, że jeśli chcesz się wypowiadać na dany temat i kogokolwiek przekonać do swoich racji, to je chociaż uzasadnij. Przecież nikt nie będzie wchodził na twój profil i sprawdzał czy może kiedyś już na ten temat się wypowiedziałeś, tym bardziej w momencie, gdy dziennie wstawiasz tutaj kilkadziesiąt komentarzy. Ludzie mają swoje życie, nie jesteś
@Cztero0404: Z tym zbliżaniem do 40tki to przykro mi, ale przestrzeliłeś. Nie będę mówił ile mam lat, bo nie widzę takiej potrzeby, ale mogę zdradzić, że jestem przed 30tką. I to więcej niż rok czy dwa. I nie próbuje sobie znaleźć kogoś wyraźnie młodszego, szukam w wieku zbliżonym do mojego. I wierz mi, żadna moja interakcja nie wyglądała w taki sposób jak podejrzewasz. Ja wiem, że z boku mogę wyglądać
@LadnyChlopczyk: Zdajesz sobie sprawę, że to co mówisz to nie jest prawda? Albo raczej, że stanowi to tylko jakiś nieistotny promil przypadków? Tak się składa, że czytałem już wiele badań na ten temat, z różnych źródeł, żeby nie podpierać się tylko jedną pracą naukową. I wyobraź sobie, że zdecydowana większość facetów nie lubi dużej dysproporcji jeśli chodzi o atrakcyjność fizyczną i to działa w obie strony (nie tylko w dół,
@Cztero0404: skończ gościu, wyjdź, wstydu sobie oszczędź. Ja rozumiem, że się możesz nie zgadzać z pewnymi tezami, rozumiem, że się możesz kłócić z ludźmi na pewne tematy. Ale w momencie, gdy temat schodzi w inną stronę i padają rzeczowe argumenty, ale ty ujadasz jak wściekły pies dla samego ujadania, bo musisz pokazać jak bardzo się z tym nie zgadzasz, to robisz tylko z siebie głupka.
@Sprzedawczyni_Cebuli: Discordy i inne tego rodzaju grupki to fajne miejsca, natomiast niestety, są to miejsca zdominowane przez chłopów. A więc dla dziewczyn które kogoś szukają to będzie spoko opcja jak najbardziej, dla facetów zaś jest to dużo cięższy temat. Przynajmniej w Polsce, gdyż odnoszę wrażenie że na anglojęzycznych discordach dysproporcja ta jest sporo mniejsza niż u nas.
No i jest kwestia tego, że z racji na anonimową formę takich miejsc
@Sakad: To prawda, ja osobiście zdaje sobie sobie sprawę, ile takich przygłupów potrafi chodzić po ziemi i śledzić, nagabywać, zaczepiać. Tylko czy na pewno wszystkie moje nieudane interakcje wydarzyły się po prostu przez takie niefortunne zbiegi okoliczności jak właśnie ten, że np trafiałem na kogoś, kto po prostu jest ostrożny i woli unikać takich sytuacji za wszelką cenę? Nie wiem. Chciałbym szczerze wierzyć że tak jest. No cap. Ale w
Szybka nocna ankieta, kieruję głównie pytania do różowych w zakresie 18-30 lat, choć innym nie zabraniam się wypowiadać. Dobierając sobie partnera, jak patrzycie na aspekt bliskości fizycznej, chęć do tulenia oraz wspólnych zbliżeń (w kontekście innym niż NSFW, to osobny temat który całkowicie pomijamy) przez faceta? Jeśli ma duże potrzeby i lubi tego dużo, to plus, czy red flag i lepiej uciekać? #rozowepaski #zwiazki
Chłop który lubi się tulić - plus czy minus?
Pewnie, że plus, jeszcze jak52.8% (57)
Minus, niemęskie zachowanie.19.4% (21)
Neutralnie, może być, ale żeby nie przesadzał27.8% (30)
@Pink_Stripe_Keyboard_Warrior: Okej halt. Mam zasadnicze pytanie skierowane w twoją stronę. Nie czytałem twojego postu do końca, nie chciało mi się, będąc z tobą szczerym. Przeczytałem tylko pierwszą połowę, w której padł pewien kontrowersyjny tekst. I moje pytanie brzmi - czy ty tak na poważnie? Czy ty na serio oceniasz ludzi na podstawie tego jak na codzień się wyrażają, jakiego języka używają w casualowych konwersacjach? Pytam poważnie, bo nie obraź się,
@zwyklyczlek: Nie wiem, jakie masz doświadczenia życiowe i jakich przykrości doznałeś. Ale fakty są takie, że to o czym mówisz, to domena podludzi. Osobiście nie wyobrażam sobie przespać się z dziewczyną, co do której nie miałbym planów aby być z nią na stałe. Brzydziłbym się tym. Jak masz duże parcie na szkło i musisz sobie krytycznie "spuścić z kija", to bierzesz po prostu rękę i lecisz z tematem. Ewentualnie jak
@Pink_Stripe_Keyboard_Warrior: Problem jest taki, że o ile ja faktycznie odniosłem się do ciebie i twojego postu, tak twój post nie odnosił się w żaden sposób do mnie - wcześniej nawet nie brałem udziału w tej dyskusji. Generalnie nie przeczytałem całego, z tego samego powodu, z którego nie przeczytałem większości komentarzy pod tym postem - nie wnoszą po prostu nic. Przeczytałem to co interesujące, zobaczyłem że skończyło się ciekawe i zaczęło
@AlienFromWenus: ja nie wiem CO ty za głupoty tu dajesz. Że faceci niby nie potrafią rozmawiać na tematy filozoficzne? Gurba, ja jakbym ci zapodał konwersację z messengera którą prowadzę z przyjacielem i byś zobaczyła ponad 500 tysięcy wymienionych wiadomości z czego połowa na tematy właśnie filozoficzne, z kategorii czy życie ma sens to by ci chyba kopara opadła. A irl, przy piwie, albo i bez to przeprowadziliśmy tyle samo rozmów,
@AlienFromWenus: Mnie to nie obchodzi, czy ja takie rozmowy miałbym przeprowadzać z facetem czy babką. Mi to bez różnicy, liczą się kompetencje rozmówcy, a nie płeć. Kwestia taka, że z mojej strony nigdy nie miałem problemów faktycznie rozmawiać o różnych rzeczach z chłopami, bo o czym bym nie mówił to zawsze chętnie do tego podchodzą. Z kolei jak próbowałem z jakąś laską pogadać to niby przytakiwała, niby słuchała, ale widziałem
@AlienFromWenus: Oczywiście, że młodzi faceci mogą trafiać na takie treści. Ale co z tego? Generalnie młodziaki którzy są podatni na takie kocopoły dzielą się na dwa typy (tak uogólniając). Typ ludzi zagubionych/podatnych na manipulacje/w jakiś sposób poszkodowanych brakiem wzorcow w zyciu. Oraz typ ludzi którzy są po prostu niereformowalnymi idiotami o IQ poniżej 80.
I teraz zastanów się czy szkoda ci takich ludzi. Czy typu pierwszego może być szkoda? No
@AlienFromWenus: Niestety to nie jest prosty temat. Możnaby powiedzieć, że to kwestia którą sam osobiście drążę, jednak w drugą stronę :). Generalnie, nie sądzę, żeby była możliwość całkowitego uniknięcia takich sytuacji. Fakt, można być dobrym w czytaniu ludzi, po samym spojrzeniu komuś w oczy i obserwacji tego jak się porusza, w jaki sposób mówi można się dowiedzieć o kimś wiele. Ale wszystkiego nie przewidzisz, niestety. Wiem, że kwestia strachu to
@AlienFromWenus: Zastanówmy się teraz skąd się bierze to zjawisko. Generalnie, nie wiem jak twoje doświadczenia, ale moje doświadczenia mówią, że jednak duża część kobiet lubi mieć takie podejście, które każe jednak facetom trochę przewidywać lub zgadywać ich potrzeby, albo szukać ukrytego przekazu między wierszami. Oczywiście, ja nie mówię, że wszystkie takie są. Ja nie szufladkuję ludzi w ten sposób. Ale po prostu spora część facetów ma takie doświadczenie. Niech przykładem
Ale od początku. O co chodzi? Mianowicie - mój ziomo zdając relację z wakacji na których ostatnio był przykuł moją
Jeśli chodzi o sferę religijną - nie chcę wypowiadać się na ten temat bardziej szczegółowo. Prywatnie mogę, publicznie wolałbym tego nie robić, nawet