Dzisiaj zrobiłem dobrą rzecz, gość z urazem powojennym. Podziękowałem mu za służbe i walke z Bolszewikami, walczył pod mariuopolem i był w obozie. Uścisnąłem mu rękę, podziękowałem i poklepałem po plecach. A czemu to zrobiłem? Z jego żoną rozmawiam po Niemiecku, bo inaczej się nie dogadamy. Mówiła, że ma problemy i ciężko mu nie raz. Po prostu chiałem, żeby wiedział że nie każdy ma wszystko w dupie. Ciekawe czy zrobiło mu się

Lujdziarski















