Kolejny pozorowanie walki z monopolistami, które ma przekonać księgarzy, że kogoś w izbie naprawdę obchodzi ich wymieranie. :/ Co będzie kolejne, przymus porcjowania procentowego nakładu u hurtowników, żeby empik nie wykupił całego i "małe księgarnie" miały co postawić na półkach? Zakaz programów lojalnościowych i bonusów posprzedażowych? Konkurencji na rynku nie wspiera się narzucaniem wszystkim graczom nierealnych i nieżyciowych standardów, bo grube ryby sobie i tak poradzą, a drobnica padnie od samych kosztów
193 450 - 1 000 = 192 450 Data donacji - 14.04.2021 Rodzaj donacji - płytki krwi duże z osoczem Miejsce donacji - RCKiK Wrocław
W zeszłym miesiącu dostałem w centrum zjebę, że wypełniam ankietę piórem, bo "za 50 lat atrament wyblaknie i będzie nie do odczytania". Wtedy pomyślałem, że rejestratorka miała zły dzień, ale dzisiaj inna też kazała mi pisać długopisem. Jeszcze nie chce mi się uderzać do dyrekcji "czy to
62 810 - 3 x 1000 = 59 810 Daty: 17 XII, 14 I, 11 II Donacje: płytki z osoczem Grupa krwi: A Rh- Miejsce: Wrocław Prywatny licznik: 40+ Odznaczenia: są
Ciśnie mi się WIELE słów na palce, ale powiem krótko: ostatni raz poszedłem oddać krew w czwartek, jeśli ma to być podczas epidemii. Ludzie stłoczeni (bo tłum i zimno), wszędzie błoto (bo nikt nie założy worków na buty po wytarciu nóg
@MentorPL: płytki po płytkach można oddawać co 28 dni. 8 tygodni wchodzi, kiedy oddajesz płytki po pełnej (a ja już nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz oddawałem pełną, co miesiąc idą płytki).
Dzisiejszą donację zapisuję na liście tych zdecydowanie źle wspominanych i oby nie do powtórzenia. Z 45 minut na separatorze zrobiło się prawie 70, pielęgniarka ułożyła mi rękę tak niewygodnie, że po niecałej minucie zacząłem się wiercić, a po trzech bark już mocno bolał od nienaturalnego naprężenia - i dostałem opieprz, że mam się nie ruszać, bo nie będzie leciało. Dyskusja skończyła się podniesieniem na mnie głosu, że ona wie lepiej, czy mnie
@Temeris: Kiepsko słyszeć jak zostałeś potraktowany, biorąc pod uwagę, że byłeś tam dobrowolonie i aby komuś pomóc. Tym bardziej jest to dziwne, że we Wrocławiu bardzo dużo osób oddaje krew/składniki krwi i nikt się nie skarżył. Ewentualnie następnym razem możesz pójść do WCKiK oddać krew. Może i będzie lepsze podejście, ale jeżeli w RCKiK biorą duże donacje płytek, to nie wiem czy będzie to opłacalne dla Ciebie.
@Salido: wpis na baryłkę wrzucę, jak rozgryzę, dlaczego zdjęcia nie chcą mi się dodawać do wrzutów.
Oddaję we Wro od 13 lat i choć nie mogę powiedzieć, że zawsze wszystko było idealnie, to pierwszy raz ktoś na mnie krzyczał. Z wojskowym centrum na Weigla mam taki problem, że to niemal dokładnie drugi koniec miasta po bezmyślnie zaprojektowanej trasie, już testowałem takie jeżdżenie - godzina czterdzieści w komunikacji miejskiej pod warunkiem, że
300 150 - 1000 = 299 150 Data: 18 XI 2020 Donacja - płytki z osoczem Miejsce: Wrocław
Mieliście rację - moje donacje płytkowe we Wro należy jednak przeliczać jako litr pełnej krwi, nie 650 ml. Trochę mi to pchnęło prywatny licznik do przodu.
@Temeris: ciekawe okreslenie co do tego momentu.. ciekawe czy chodzi im o nowe przeliczanie czy faktycznie przestawienie urzadzen bo e5 od dawna we wro to donacja za litr
@Salido: nie mam w książeczce, bo Wrocław od dłuższego czasu ich nie wydaje, a stara służyła mi wiernie przez lata, ale kiedyś musiała się skończyć. :( Mam za to oznaczenie na świstku do pracy.
@Temeris: Za wzięcie udziału w #barylkakrwi i przelanie krwi w słusznej sprawie mamy dla Ciebie darmowy miesiąc w Mobile Vikings. Tutaj możesz poczytać więcej. Aby otrzymać kod, zgłoś się do nas na priv. ( ͡°͜ʖ͡°)
Dlaczego zawsze, ale to zawsze, kiedy życie stawia mnie pod ścianą i zmusza mnie do korzystania z #zhdk tracę przy tym tyle nerwów, że eutanazol sam pcha się do rąk? Mój lekarz POZ napisał na mojej karcie czerwonymi goliatami "zasłużony krwiodawca", żeby to nikomu w rejestracji nie umknęło. W tejże przychodni leczę się od jakichś 28? 30 lat?, a od 8 przychodzę tam jako zhdk. Zawsze, po prostu "za każdą razą" w
@Cerbevius: na UWr przez lata wykłady z filozofii dla rusycystów i ukrainistów (czyli w 90% Rosjan i Ukraińców studiujących własne języki jako podobno sobie obce) prowadził gość wielokrotnie zawieszany za rzucanie komentarzami, że Ukraińcy to podludzie, Ukraińcy do gazu, rozstrzelać Ukraińców itp. Jakoś nikt w wierchuszce uczelni nie pomyślał, że wysyłanie tego konkretnego kolesia do tych konkretnych grup przez całe lata mimo skarg to szczyt debilizmu.
@poroboszcz: mam na swoim koncie proces przeciwko uczelni - w gazetach fajnie się woła, że wpadną w panikę. Postępowanie, które powinno być wszczęte z urzędu musiałem sam pchać kolanem w prokuraturze, a rozprawy to była osobna kołomyja: 9 lat, 3 rozprawy i w efekcie przeprosiny listowne ze strony uczelni, którymi po takim czasie mogłem sobie tyłek podetrzeć. Poszła kasa na wysyłanie pism i jeżdżenie do sądu, a satysfakcji moralnej miałem tyle,
@poroboszcz: oprócz ichniej papugi była emerytowana dziekanatka jako główna zorientowana w sprawie i ewidentnie traktowała wizytę w sądzie jak świetną rozrywkę. :D Winę instytucjonalną sąd uznał i kazał przeprosić, winy personalnej ustalić nie zdołał, bo nikt się sam z siebie nie przyznał, więc dalej nie szukał, they said sorry and idź pan w uj.
@poroboszcz: Z akt znał, poza tym była prosta jak drut: wzięli moje papiery, pokwitowali, że wzięli, a jak mieli oddać, to nikt nie wiedział, gdzie są i dowiedzieć się nie mógł. Gdyby nie podejście "nie mamy pańskiego płaszcza, cham się uprze i mu daj", to nie wnerwiłbym się na tyle, żeby się z nimi sądzić.
@poroboszcz: nie, to jej oddałem rzeczy. Nie wiem, po co w zasadzie ją ciągali, może im płacili od godziny, a może sędzia chciała na żywo usłyszeć "nie wiem, co się stało z tamtą teczką".
Odejmuję 3 donacje w okresie od 6 lutego do 30 kwietnia br. (krew pełna, płytki z osoczem i podwójne płytki). O ile sam cyrk pandemiczny jest uciążliwy tak średnio na jeża (w wielu innych miejscach "procedury bezpieczeństwa" przyjęły bardziej dokuczliwą postać, więc nie narzekam), o tyle zbiegnięcie się ich z ostatnim dniem przed długim weekendem dało efekt całkowitego paraliżu logistycznego, a ja - durak -
@Bover: wiele osób od dawna zastanawiało się, po co ona jeszcze współpracuje z TVP, skoro jest jednym z najważniejszych nazwisk polskiego światka serialowego.
@pulutlukas: jeśli choć 1/3 typowych pielęgniarskich bolączek zawodowych jej dotyczy, to bez problemu dostanie L4 na miesiąc albo i dwa. Wystarczy, że uzna, że kręgosłup i stawy jednak już nie dają rady. Tak zrobiła część nauczycieli, kiedy szkoły zaczęły ich robić w wała w marcu, nagle wszyscy uznali, że jednak będą leczyć nerwice, uszkodzenia strun głosowych, zapalenia spojówek i inne choroby, które ignorowali, bo za L4 trafia się na czarną listę
@Kokos_polska: może niech wszyscy inżynierowie, którzy skończyli studia tutaj, a pracują dla Dubaju, USA, Japonii i Nowej Zelandii itp. też oddadzą pieniądze za studia i zwrócą dyplomy. Lekarze, pielęgniarki, diagności i reszta branży medycznej za swoje studia zapłacili w podatkach.
@Capitanero: a jest ktoś w stanie policzyć jej realny koszt? I wskazać, jaki udział w finansowaniu tych studiów miały podatki rodziców lekarza, dziadków itd.?
@Kokos_polska: Moja dobra przyjaciółka skończyła medycynę i od połowy studiów wiedziała, że nie będzie się starała o PWZ, dyplom schowała głęboko do szuflady i pracuje w pierwszym wyuczonym zawodzie, a że jest biochemikiem, to zaczęła zarabiać od razu tyle, ile może - i to bardzo może - miałaby po specjalizacji, dla której i tak musiałaby się przeprowadzić do innej części Polski. Odkąd zdradziła się, że nie marzyła całe życie o bieganiu
@pulutlukas: wałki z L4 można ciągnąć baaardzo długo, ale nie o to w tym chodzi. L4 to teraz pewnego rodzaju świętość, którą trudno ruszyć, bo ZUS nie ma teraz żadnych mocy przerobowych, żeby orzecznik mógł uznać je za wystawione bez potrzeby. W mojej byłej pracy były 2 babki, które przez 10 lat odgrywały ten sam numer - L4 od kwietnia do czerwca i wszyscy rozkładali ręce, bo przecież "każdemu wolno chorować".
@pulutlukas: oczywiście, że to jebnie, bo mamy za mało lekarzy, pielęgniarek, farmaceutów, inżynierów, nauczycieli i wszelkiej maści innych pracowników wykwalifikowanych. Od bardzo wielu lat się to powtarza wszędzie i od bardzo wielu lat okazuje się, że w ciągu jednej kadencji parlamentarnej nie da się tego cudownie rozwiązać, więc się tego w ogóle nie dotyka.
W jaki sposób chciałbyś zwiększyć nagle kadrę o 200%, skoro zatrudnienie lekarza i pielęgniarki w normalnym czasie
@coleslaw7: księża działają w ramach parafii. Nie wszyscy, rzecz jasna, ale wielu robi o wiele więcej niż zbieranie wziątków z kolekty. Zakonnicy też pomagają. Problem w tym, że nie można ich wszystkich posłać do szpitali, bo brakuje środków ochrony dla lekarzy i pielęgniarek, a co dopiero dla wolontariuszy, którzy nie mogą wykonywać czynności medycznych.
@pulutlukas: nie 10% i nie tylko DPS-ów. Hospicja, oddziały paliatywne, geriatryczne, psychuszki sądowe, wszystkie te miejsca, które od zawsze uważano za zbyt mało elegancko wyglądające w telewizji jako tło dla decydentów walną pierwsze, bo tam już od lat obłożenie kadrowe było wystarczające na słowo honoru sołdata na kacu. Owszem, ludzi szkoda. Owszem, dramat. Tylko ktoś na to patrzył latami przez palce "bo nie ma przecież dramatu", a ktoś inny tych pierwszych
@Capitanero: to cena czesnego dla kandydatów na wieczorową medycynę, a nie koszt prowadzenia studiów, jaki ponosi podatnik. Kwota jest fałszywa choćby o tyle, że nie ma osobnych zajęć dla wieczorowych, chodzą razem z dziennymi, a kodeksy dobrych obyczajów akademickich wyraźnie dopuszczają to tylko w absolutnie koniecznych wyjątkach, widać jak Polska długa i szeroka są tylko absolutnie konieczne wyjątki.
Dodatkowo uczelnie zarabiają na studentach inaczej niż dotacje i czesne - nieponoszenie kosztów
@hphp123: ale oni często tych rąk nie mają. Podobnie jak rodzin, które byłyby w stanie o nich zadbać. Gdyby zamknięcie byłoby proste, to żaden z tych przybytków nie byłby czynny w czasie epidemii.
@hphp123: to nie ośrodek wczasowy. -.- Do DPS-ów trafiają ludzie, którzy bez stałej opieki nie przeżyją, a nie mogą liczyć na pomoc rodziny, bo np. dzieci są bezdomne, w ciągu alkoholowym albo same ciężko chore. Wtedy koszt pobytu takiego człowieka w DPS-ie ponosi gmina. Ten dom prowadzi fundacja, więc po części działał w ramach misji, to nie była maszynka do robienia pieniędzy.
@Strahl: o Szczurkównie nawet mi nie wspominaj, bo wg mnie drugie nazwisko ma całkowicie nieprzypadkowe, tylko obrazujące potencjał i możliwości operacyjne umysłu.
@kosma1: koszt pobytu w DPS-ie obciąża kolejno mieszkańca (renta, zasiłki, emerytura itd.), rodzinę i na końcu gminę. Rodzina często broni się rękami i nogami, jest też z wielu powodów zwolniona z partycypowania w kosztach (niewystarczający dochód na osobę, jedno źródło dochodu dla całej rodziny, inna przewlekle chora osoba i w zasadzie katalog otwarty innych sytuacji) - wtedy samorząd musi dopłacić do pobytu. W praktyce lwia część kosztów opieki nad nieporadnymi i
@kosma1: a ty potrafisz wyjąć łeb z tyłka (i pisać tekst bez błędów składniowych)? Kiedy w gminnych DPS-ach brakuje miejsc, a zawsze brakuje, podopieczni są kierowani do prywatnych, bo gdzieś ich trzeba umieścić. Wtedy nadal płaci za nich gmina.
@kosma1: widziałem. I co, masz tam gdzieś napisane "nie przyjmujemy podopiecznych kierowanych przez MOPS"? Samorządy już parę razy musiały tłumaczyć się z tego, że nie umieściły kogoś w DPS-ie, bo był prywatny i droższy niż gminny i ktoś sobie kipnął, bo różne organizacje broniące praw człowieka zawsze-po-fakcie odsądzały je od czci i wiary, więc zawierają umowy o świadczenie usług opiekuńczych i bulą. Obok "firm" prywatne DPS-y prowadzą też fundacje, stowarzyszenia, zakony
@Kjedne: za moich czasów były wydziały, gdzie miejsc było tyle, ile stypendiów i były wydziały, gdzie stypendia były dla 10% i jak wszedł ukaz, że połowa ma dostawać, to dziekan poważnie rozważał wywalanie doktorantów, żeby 10% zamieniło się w 50% bez wydania złotówki. Projakościówka była dla 30% i zasady jej przyznawania były takie, że równie dobrze mogliby napisać "trzeba robić doka u tego, tego i tamtej" (macie mieć minimum 120 godzin
Kolekcjonuję wypaczone przekonania, stłuczone lustra i prowadzę dyskusje do punktu, w którym osiąga się konsensus bezsensu wszystkich punktów widzenia.
#krwiodawstwo