Dzień jak co dzień. Listów sporo, chodzenia sporo, jakiś klient ma pretensje, ktoś na mnie burknie, jakiś pies obszczeka. Potrafi to zepsuć humor lub chociaż wprowadzić w stan ignorowania. Zdarzają się jednak i bardzo miłe sytuacje.
Wchodzę do mieszkania. Podaję kartę doręczeń do pokwitowania listu poleconego i już mam się zbierać do wyjścia gdy nagle wybiega z pokoju jakiś szkrab.
@Iesuz: Zaraz się zlecą strażnicy logiki z tagiem #gimboateizm i zaczną Ci tłumaczyć, jaki głęboki sens ma to, że wszechmogący bóg zesłał się na ziemię w postaci swojego syna, żeby się ukrzyżować za nasze grzechy.
Kilka lat temu w #krakow , jeszcze jako student wyszedłem sobie z kumplem na dwa, góra trzy, ok pięć piw - nie więcej, gdyż była to zdaje się środa więc wracaliśmy do domu około godziny 00:00 poprzez MPK wsiadając doń na przystanku bagatela. Wracaliśmy autobusem przegubowym, jak tylko wsiedliśmy i zasiedliliśmy rurki na przegubie zauważyliśmy mały ambaras przy
Dzień jak co dzień. Listów sporo, chodzenia sporo, jakiś klient ma pretensje, ktoś na mnie burknie, jakiś pies obszczeka. Potrafi to zepsuć humor lub chociaż wprowadzić w stan ignorowania. Zdarzają się jednak i bardzo miłe sytuacje.
Wchodzę do mieszkania. Podaję kartę doręczeń do pokwitowania listu poleconego i już mam się zbierać do wyjścia gdy nagle wybiega z pokoju jakiś szkrab.
-
źródło: comment_wPipTPcLIGUjaYumP9HGRSqotWsEvdm5.jpg
PobierzNadal się wypierasz ojcostwa? ;)
Porwali mnie
To nie jest moja babcia
o: