Ale sie sfrajerowałem. Opuściłem #wietnam. Musiałem. Visa run. Zabrałem phina i resztki kawy. Chciałem kupić na wyjazd. Szukałem MY-47. Nie znalazłem. Zamiast wziąć cokolwiek np. polecaną Trung Nguyen I, odpuściłem. Przecież kupię na miejscu. Tylko na miejscu nikt nie słyszał o kawie mielonej. Tak mi brakuje tego smaku i porannej ceremonii parzenia. 10 min czekania na najlepsze expresso jakie można zrobić bez drogiego sprzętu. Dzisiaj wziąłem lokalne latte. Zapłaciłem
Jgruyf
