Prośba o udostępnienie, moja walka...

Cześć. Nie mam sam już pomysłu gdzie udostępniać swoją zbiórkę. Miesiąc temu zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór jądra, moje dotychczasowe życie zmieniło się o 180 stopni. Całe szczęście nasza służba zdrowia działa dość szybko, bo miesiąc od diagnozy będę poddany dość agresywnej chemioterap
z- 127
- #
- #
- #
- #




Dziecko mam, nie planuje więcej, to ten temat odkładam.
Leczony jestem to racja ale koszta dodatkowe, jednocześnie brak możliwości pracy uniemożliwia mi przeżycie, stąd ta zbiórka. Nie przykładam Ci głowy do broni w celu przelania mi pieniędzy, to jest dobrowolna rzecz.
A czy moja historyjka jest ckliwa? Nie
Dzięki, za dobre słowo i radę :)
Swoją drogą nie spodziewałem się, że będzie tyle pozytywnych wiadomości. Przywraca mi to wiarę w ludzi, tym bardziej
Ale wychodzi na to, że jak mają wypłacić to robią wszystko żeby tego nie robić albo opóźnić. Już miałem 2 razy "wizytacje".
Nie wiem jak to u nich działa, więc nie chce wyciągać pochopnych wniosków ani tym bardziej kogoś oskarżać i
I nie uważam, że moja historia jest wzruszająca, spójrz na strony gdzie organizują zrzutki i jest cała masa wg mnie ckliwych historii, czy filmików pokazujących dzieci apelujących o wpłaty ze łzami w oczach.
Z drugiej strony, w 4 dni zebrali na kota z cukrzyca ponad 10 tysięcy, a człowiek, człowiekowi życzy często jak
Swoją drogą, termin jaki mi zaproponowali do urologa wtedy to koniec kwietnia
Dziękuję za dobre słowo! :)
Wyżej pisałem o objawach. Ogólnie to nie było jako takich, gdzieś tam wyczułem zmianę ale na tyle małą, że nie brałem jej pod tym kątem. W przeciągu kilku dni, jajo spuchło, ciepłe się zrobiło, a zmiana na nim była twarda i delikatnie bolesna. W każdym razie na tyle była, że mnie zaniepokoiła i udałem się na USG.