Jadę sobie wczoraj do pracy rowerkiem i w pewnym momencie na poczciwej i nierównej kostce brukowej tak mną telepało, że spadł mi łańcuch. No to schodzę z roweru i próbuję go spowroem założyć, a że mam osłonę na łańcuch, to trochę się z tym męczę. W pewnym momencie słyszę za plecami:
- Pomóc Pani?
Odwracam się, a tam dwóch Panów w roboczych ciuchach wychodzi z samochodu, zatrzymali się specjalnie na poboczu,




































[J]: Ja
[W]: CZEGO TU LEZIE?! NIE WIDZI ŻE PODŁOGA ŚWIEŻO ZMYWANA!? BRZEGIEM KORYTARZA IDZIE!
[J]: Ale... Ja przepraszam, chciałam tylko do pokoju nauczycielskiego wejść...
[W]: *obczajka z góry na dół* To PANI jest nauczycielką?!