Jak na co dzień radzicie sobie z obecną sytuacją i ze złymi perspektywami na przyszłość? Wszystko jest przeraźliwie drogie i coraz droższe, podwyżki nie pokrywają realnego wzrostu cen. Zaciskacie zęby, olewacie czy dostajecie ataku złości? Perspektywa tego, że nieważne co zrobię i tak będę miał coraz niższy poziom życia i coraz gorsze możliwości w tak fatalnie zarządzanym kraju jak Polska, sprawiają, że odechciewa mi się cokolwiek. Wstawać, pracować, uczyć się czy żyć.

Stulejman_Beznadziejny










