Polskość zawsze najmocniej wychodzi ze mnie gdy ktoś z UK/USA zaczyna mnie pytać "how are you".
Pracuje z tymi ludkami już kilkanaście lat i wciąż mi się mózg nie może przyzwyczaić. Zawsze po tym pytaniu odruchowo szuka odpowiedzi. Bez sensu, bez potrzeby.
Nie mogę się przestawić, przyzwyczaić że to nie jest pytanie tylko hasło-odzew. I że nie ma innej prawidłowej odpowiedzi niż good, ok, fine, great.
Dlaczego to pytanie wogóle pada? Oni mają ujemną ciekawość
Pracuje z tymi ludkami już kilkanaście lat i wciąż mi się mózg nie może przyzwyczaić. Zawsze po tym pytaniu odruchowo szuka odpowiedzi. Bez sensu, bez potrzeby.
Nie mogę się przestawić, przyzwyczaić że to nie jest pytanie tylko hasło-odzew. I że nie ma innej prawidłowej odpowiedzi niż good, ok, fine, great.
Dlaczego to pytanie wogóle pada? Oni mają ujemną ciekawość




































Komentarz usunięty przez moderatora