Mój kolega ma 38 lat, pracuje w urzędzie skarbowym w Warszawie. Zarabia około 6500 zł na rękę. Po jednych dziadkach odziedziczył mieszkanie 48 m2 na Targówku, po drugich mieszkanie 75 m2 na Gocławiu. Ma jeszcze żyjąca matkę, która mieszka w domku na Rembertowie. Ale jak umrze to on dom będzie jego. Łączna wartość spadku to jakieś 3 miliony złotych - więcej niż zarobi gdyby pracował do emerytury, umarł, urodził się znowu i
Maluszkiewicz1













