#ukraina #wojna #rosja S---------a na rosyjskim poligonie w obwodzie biełgorodzkim niedaleko granicy z Ukrainą. Jak podaje MON Rosji zginęło co najmniej 11 szkolących się żołnierzy, a 15 zostało rannych.
Mam tu konto od dwóch miesięcy i dopiero teraz zdałem sobie sprawę ze #zalesie nie czyta się Zalesie tylko żale się x) #heheszki #jezykpolski #grammarnazi
Wczoraj znany ukraiński youtuber Wołodymir Zołkin, który za zgodą ukraińskich służb nagrywa wywiady z rosyjskimi jeńcami i publikuje je w internecie ... opublikował bardzo ciekawą rozmowę. Kilka dni temu on przeprowadził rozmowę z rosyjskim żołnierzem z mobilizacji, który już zdążył zostać powołanym do wojska, trafić w środek najbardziej gorących walk i wylądować w jakości jeńca w rękach ukraińskich. Ta historia jest warta obejrzenia i wysłuchania bo daje zadziwiający obraz tego jak krótka jest w tej chwili droga rosyjskiego cywila od codziennego życia do frontu i śmierci lub niewoli. Dosłownie kilka dni. Oczywiście tak nie jest z każdym zmobilizowanym. Oczywiście ktoś z nich trafi też do nowo formowanych jednostek i dostanie aż kilka tygodni szkoleń, ale razem z tym zła dla Rosjan sytuacja na froncie wymaga natychmiastowej reakcji, więc tysiące tych zmobilizowanych z życia cywilnego ludzi trafi na front podobnie jak nasz bohater bardzo szybko. I w miarę tego jak sytuacja będzie się pogarszać, tych ludzi stanie się na froncie jeszcze więcej. Zdając sobie sprawę, że wielu z was nie jest w stanie obejrzeć ten wywiad i zrozumieć go w języku rosyjskim, przetłumaczę w skrócie całą historię rosyjskiego żołnierza Czebotariowa Jegora Sergejewicza.
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował o zestrzeleniu przez wojska ukraińskie czterech rosyjskich śmigłowców bojowych – „prawdopodobnie Ka-52". Użyte miały zostać rakietowe systemy obrony powietrznej.
Wspomniany wcześniej Kolega (musimy wymyśleć dla niego ksywkę, bo będzie się teraz czasem pojawiać), opowiedział mi historię, jak pojmać do niewoli dzielnych bojowników z ŁRL/DRL i to bez jednego wystrzału.
Z racji tego, iż działa w zwiadzie wraz z towarzyszem broni podszedł bardzo blisko ruskich pozycji. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami wróg miał być oddalony od nich o kilkaset metrów. Jak się niestety okazało, tuż za krzakami z których mieli prowadzić obserwację, znajdował się okop. Po archaicznym i "losowym" umundurowaniu łatwo było rozpoznać separatystów. Na szczęście "żołnierze" w okopach byli bardzo rozproszeni, a w głowach ukraińskiego patrolu pojawił się plan.
Są dwa okopy: niemiecki i polski. I tak walczą ze sobą, strzelają do siebie, ale jak na razie żadna ze stron nikogo nie trafiła. Aż wreszcie jeden z Polaków powiedział: - Te, jakie jest najpopularniejsze imię niemieckie? - Hmmmm...
Czeska minister obrony Jana Czernochova poinformowała w środę, że eksport uzbrojenia i sprzętu wojskowego z Czech na Ukrainę sięgnął w tym roku kwoty 47 mld koron, czyli około 1,9 mld euro.