Życie za minimum i maksimum
Wioletta, Tomek i Patryk pochodzą z tej samej miejscowości na Warmii. Mają po 27 lat. Chodzili do tej samej szkoły, znają się z dzieciństwa. I to wszystko, co ich łączy. Dzieli znacznie więcej - obecne miejsce zamieszkania, praca i zarobki, z których się utrzymują.
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 63





Komentarze (63)
najlepsze
Pokazuje jak bardzo dwie "normalności" mogą się od siebie różnić - wszyscy bohaterowie mimo totalnie różnych zarobków, prezentują podobny poziom zadowolenia z życia.
Wszystko zaczyna się w głowie - można żyć skromnie i szczęśliwe -i wcale nie trzeba nazywa siebie biedakiem.
Powiem więcej - przy większych pieniądzach dużo łatwiej błądzić, bo apetyt człowieka zawsze rośnie nieproporcjonalnie szybciej, niż to co dostaje.
Infuckingpossible.
co z Tobą jest nie tak że masz taki tok rozumowania?
skończy się kieszonkowe od rodziców to zmądrzejesz
Co za bullshit.
Patryk chyba też nie do końća szczęśliwy bo nie ma czasu cieszyć się życiem, tylko praca i praca, nawet nie ma czasu pieniędzy wydawać. Praca sprawia mu przyjemność bo to typowy
watpie zeby w terazniejszym swiecie nagle zabraklo (np. mnie) rzeczy na ktore warto wydac pieniadze :)
Kilka tysięcy miesięcznie to maksimum? Takie są marzenia Polaków? Trochę kasy i zero satysfakcji z pracy? Etat, ustalone godziny i emeryturka? Może jeszcze chcecie znać datę swojego zgonu?
Z-A-K-O-P
Ale przeczytałeś do końca, czy rzuciłeś okiem na pierwszy akapit i już jazda do krytykowania?
spece marketingowi urabiaja najbardziej - bo wiedza za zaplaci za kazde modne chociaz gowno
a tak wogóle to jest to artykuł o prawdziwych osobach? czy jest to tylko fikcja literacka opisująca typowe zachowania Polaków?, kolega jest po magistrze z farm i nie może znaleźć nic poważnego od kilku
dokladnie zamiast studiowac pracowal...
odpowiedni czas i miejsce :)
A co do kolegi po farmacji, to w artykule było napisane, że ten chłopak znalazł się po prostu w odpowiednim czasie i miejscu, czasem tak jest. A i dyrektorem od razu nie został, dopiero po 5 latach pracy w tej firmie.
Wioletta - brak studiow = brak dobrej pracy (z czym sie generalnie zgodze)
Patryk - zaczal nie majac studiow, robi studia bo pracuje, pracuje bo robi studia
nie mowie ze studia sa zle, poprostu chodzi mi o to ze dobrze zarabiac bez nich tez sie da i trzeba zmienic ten stereotyp myslenia...
Jak dla mnie jedno wielkie nieporozumienie porównywanie statusu życiowego osób po tej samej podstawówce czy liceum.
Jakkolwiek artykuł ciekawy.