Klasyka gatunku, ciekawe jaki jest finał sprawy. Dla mnie winny jest motocyklista ale znając polskie przepisy...motocyklista może bronić się że tamten za szybko skręcił przez co nie zdążył wyhamować.
Może nie miałem moto, bo zwykłą popierdółkę-skuter 50-tkę, którą jeździłem po Krakowie i wiem jedno - oczy dookoła głowy i mega skupienie przez 100% czasu. Zupełnie inna jazda niż samochodem. Można wiele przyspieszyć, nie stać w korku, kombinować by skrócić czas przejazdu, ale trzeba to robić z głową, a nie na pałę jak wielu jednośladowców.
Czy mi się wydaje czy motocyklista chciał wyprzedzić na skrzyżowaniu przed którym jest podwójna ciągła? Inna sprawa, że samochodziarz zaczął manewr też na tej podwójnej ciągłej.
Popatrzcie dokładne i obiektywnie ...kierowca samochodu ewidentnie i to mocno ściął zakręt, migacz włączył bardzo późno, gdyby włączył go wcześniej albo skręcił dalej tak jak powinien a nie przez ciągłą linie to motorek by mógł wyhamować albo mieć do siebie więcej pretensji nie wiem jak to prawnie ale tak po ludzku to wina po połowie IMO
Komentarze (69)
najlepsze