Wpis z mikrobloga

  • 3
@fevo: wymiana przedniego skrzydła mogła zająć wtedy trochę więcej czasu, niemniej jak dobrze pamiętamy Roba i tak postanowił wycofać się z wyścigu, więc jego mechanicy mogli zająć się ważniejszymi sprawami

  • Odpowiedz
@JuzefCynamon: Jeśli chodziło tylko o to że wygrywa nie ten kierowca co trzeba, to rozwiązaliby to team orderami i nieruwnymi bolidami.

Więc... Jak na mój gust to odpuściliby sezon bez względu czy prowadziłby Robert czy Nick. Głupio napalili się że następny rok to będzie ten rok™ i tyle.
  • Odpowiedz
@JuzefCynamon: Znaczy ja wiem że dopiekanie Niemcom to fajna rzecz, też czasem lubię XD, ale zespoły no jednak myślą bardziej pragmatycznie.

Dla BMW tytuł to tytuł. Nieważne czy zdobył go Polak czy Niemiec - to drugie lepsze, wiadomo, ale jeśli wiedzieliby że ten rok albo w ogóle nic nie dostaną, a po paru latach się wycofają, to oczywiste że postawiliby na Roberta.

A nie postawili tylko dlatego, że byli przekonani
  • Odpowiedz
@JuzefCynamon: Ale ja to wiem. Wszyscy wiemy. No ale przecież tym się charakteryzują wielkie korporacje i koncerny, że idiotyzm goni idiotyzm. A (zazwyczaj) nie upadają tylko dlatego, że mają tyle pieniędzy, że mogą sobie pozwolić na stratę miliarda czy pięciu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
  • 2
@JuzefCynamon: @OliviaBearwoman Mogli spokojnie kontynuować rozwój w 2008, zwłaszcza że kryzys finansowy już się zbliżał i było wiadomo, że 2009 będzie trudny dla wszystkich + nowe regulacje to nowe rozdanie. Mogli coś spróbować ugrać, koniec końców nic nie ugrali, tylko się skompromitowali.
  • Odpowiedz
@rayman_s: Tak by było najlepiej. Ja nawet ośmielę się wysunąć tezę, że ta decyzja BMW była gorsza w skutkach dla Roberta niż ten jeden feralny rajd Skodą.

Przecież gdyby Roba zdobył wtedy tytuł, to mógłby przejść do Ferrari już w 2010, a może nawet i 2009...
  • Odpowiedz
@rayman_s: Do Ciebie należny + leci, bo dla mnie to @tomwick55 @johnkashtan siła wspomnień jest, bo nie wiem czy Robert byłby w top-3 kierowców F-1 za dany sezon, niektórzy gadali, że może i nawet lepiej, ale do jego przygód w F-1 siadało się za juniora jak do Familiady i niedzielnego rosołu, bo wszystko może się zdarzyć. Nawet ten stary komentator nie męczył. Tak jestem TEAM ALDONA. Wiem, że
  • Odpowiedz