Wpis z mikrobloga

✨️ Jak poradzić sobie z depresją? Osobiste świadectwo walki
Depresja to suka. Chciałbym ten wpis poświęcić ludziom walczącym z depresja. Nigdy nie rozumiałem tego zjawiska, póki mnie samego nie dopadło. Ona nie wybiera, nie sprawdza twojego statusu, wyglądu czy charakteru. Jak złoży się odpowiedni ciąg wydarzeń w odpowiednim momencie to przeżuje Cię, zniszczy psychicznie i przy pomyślnych wiatrach może wypluje z sideł. Czego życzę każdemu zmagającemu się z tym potworem. Natomiast moje świadectwo jest o głupiej - z dzisiejszej perspektywy to wiem - samotnej walce. Zawsze uważałem, że mam silną psychikę. Jednak ciąg zdarzeń związanych z pracą, przeciągającymi się terminami dążącymi do nie podpisania aktu notarialnego na nowy dom i utracie zadatku, nowotworem bliskiej osoby oraz wieloma innymi problemami, które przychodziły z czasem spowodowały we mnie niemoc. Objawiało się to początkowo narastającą apatia. W rezultacie wraz z napływem nowych puszek Pandory wybuchających z miesiąca bądź tygodnia na tydzień doprowadziło mnie do stanu fizycznego problemu ze wstaniem z łóżka. Pomimo zewnętrznej powłoki że wszystko jest ok, czułem wewnętrznie ja gubię sens życia. Moja maska nie pokazywała , że coś dzieje się nie tak. W związku z tym nieświadomie narzeczona dorzucała mi swój ciężar - abym był oparciem. Powodowało to pogłębienie stanu bezsilności i obojętności. Finalnie, trafiłem do psychiatry, za namową najbliższych, gdyż moja maska coraz ciężej ukrywała mój rzeczywisty stan. Czy coś to zmieniło? Według mojej opinii nie. Na spotkaniach miałem w czterech literach tego człowieka, a leki przepisane przez niego nie były spożywane. Do czego to doprowadziło? I tu zaskoczenie, do autorefleksji. Zdecydowałem się walczyć nie tyle co z problemami a samym skutkiem. Uzmysłowiłem sobie, że na pewne rzeczy nie mam wpływu i to też jest ok. Zdaje sobie sprawę, że mówienie osobie w depresji żeby poukładała sobie w głowie to jak mówienie osobie że złamana noga żeby to rozchodziła. Natomiast w moim przypadku to klikło. Pomimo momentami myśli s, choroba nie odebrała mi woli walki i zdolności analitycznych. Natomiast, pomimo tego, że sam wewnętrznie ze sobą to przegadałem to uważam że nie była to mądra decyzja. Proszę uważajcie na siebie i swoich bliskich. Idźcie do specjalisty i bierzcie te leki, które prawdopodobnie pomogą wam w walce. Nie bierzcie przykładu ze mnie bo może gdybym się własnych rad posłuchał to, to cholerstwo odczepiłoby się szybciej.

#depresja

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta

❤️ Projekt mirko.pro działa dzięki wsparciu użytkowników. Wspomóż projekt

  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: ale czy Ty realnie miałeś depresję czy DEPRESYJNE warunki życia - tak jak piszesz utrata zadatku, choroba bliskiej osoby i tak dalej?

no ciężkie życiowe losowe sytuacje - ale to chyba nieco coś innego jak zaburzenie mózgu tj. takie rzeczy mogą je wyindukować ale nie jestem przekonany czy byś tak się sam z siebie ogarnął bez leków jakbyś miał jej ciężką kliniczną postać
  • Odpowiedz