Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że po tygodniu wietrzenia i stosowania domowych sposobów (soda, ocet, cytryna, kawa) w mieszkaniu nadal utrzymują się dość intensywne zapachy:
- "budowlany" zapach tynku, głównie w przedpokoju; - "chemiczny" zapach, podobny do płynu do płukania prania, głównie w łazience.
Planuję zamontowanie zaworu od pralki (choć aktualnie jest on mocno zaklejony taśmą i nie wydaje się, by generował zapach), wmontowanie wiatraczków w klatki wentylacyjne (aby wykluczyć ryzyko "cofki"), i przemalowanie/uszczelnienie szafy przesuwnej w przedpokoju (są przez nią poprowadzone kable).
Czy jest jeszcze coś, co mogę zrobić, by precyzyjnie zidentyfikować i wyeliminować źródła zapachów?
W mieszkaniu, które aktualnie wynajmuję i tych wynajmowanych wcześniej nie było takich problemów. Podobno dla niektórych taki poziom zapachu jest akceptowalny, ale ja jestem dość (choć bez przesady!) wrażliwa, a to oznacza spędzenie lat w takich "nieświeżych" warunkach i niejasny wpływ na zdrowie/samopoczucie. Wydaje mi się, że niektóre z tych zapachów lekko wyczuwałam przed zakupem, ale przecież nie da się określić, że to definitywny zapach samego mieszkania w sytuacji, gdy właściciel ma wiele kosmetyków, buty, rozstawione pranie, gotuje, etc.
Czy muszę liczyć się z koniecznością sprzedaży i szukania nowego mieszkania - albo jakimś bardzo zabezpieczonym najmem okazjonalnym? Co robić? :(
@mirko_anonim: chciałabyś komuś sprzedać takie mieszkanie, żeby ktoś inny miał problem? Mój kolega tak zrobił sprzedając mieszkanie w którym było słychać dosłownie wszystko co robi sąsiad i ten co kupił to mieszkanie się z nim sądzi, bo tam się nie da żyć. Dlatego on to mieszkanie sprzedał ( ͡°͜ʖ͡°)
@mirko_anonim: u mnie sprawdza się na zapachy lampa ozonujaca, co prawda po ozonowaniu śmierdzi przez jakiś czas tym charakterystycznym zapachem (jak w hotelu) ale usuwa inne zapachy i po jakimś czasie sam zapach ozonowania też znika
Niedawno kupiłam w #poznan #mieszkanie na #parter (rok budowy 2005, ostatni remont w 2018).
Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że po tygodniu wietrzenia i stosowania domowych sposobów (soda, ocet, cytryna, kawa) w mieszkaniu nadal utrzymują się dość intensywne zapachy:
- "budowlany" zapach tynku, głównie w przedpokoju;
- "chemiczny" zapach, podobny do płynu do płukania prania, głównie w łazience.
Planuję zamontowanie zaworu od pralki (choć aktualnie jest on mocno zaklejony taśmą i nie wydaje się, by generował zapach), wmontowanie wiatraczków w klatki wentylacyjne (aby wykluczyć ryzyko "cofki"), i przemalowanie/uszczelnienie szafy przesuwnej w przedpokoju (są przez nią poprowadzone kable).
Czy jest jeszcze coś, co mogę zrobić, by precyzyjnie zidentyfikować i wyeliminować źródła zapachów?
W mieszkaniu, które aktualnie wynajmuję i tych wynajmowanych wcześniej nie było takich problemów. Podobno dla niektórych taki poziom zapachu jest akceptowalny, ale ja jestem dość (choć bez przesady!) wrażliwa, a to oznacza spędzenie lat w takich "nieświeżych" warunkach i niejasny wpływ na zdrowie/samopoczucie. Wydaje mi się, że niektóre z tych zapachów lekko wyczuwałam przed zakupem, ale przecież nie da się określić, że to definitywny zapach samego mieszkania w sytuacji, gdy właściciel ma wiele kosmetyków, buty, rozstawione pranie, gotuje, etc.
Czy muszę liczyć się z koniecznością sprzedaży i szukania nowego mieszkania - albo jakimś bardzo zabezpieczonym najmem okazjonalnym? Co robić? :(
#mieszkania #dom #domy #budownictwo #budowlanka #zapach #najem #wynajem #nieruchomosci
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Nighthuntero
💚 Dzięki Twojej dotacji możemy utrzymać projekt i wprowadzać nowe funkcje! Wspomóż projekt
źródło: woman-nose-bad-smell
Pobierz