✨️ Obserwuj #mirkoanonim Mieszkańcy miast powiatowych co Was przekonuje do mieszkania w ośrodkach mających 50-100 k mieszkańców? Albo inaczej - macie tam znajomych/rodzinę/drugie połówki czy jesteście sami? Jak się w tych miastach odnajdujecie, bo obecnie mieszkam w jednym z takich i się duszę.
Brakuje nam (pisze w liczbie mnogiej bo mam na myśli siebie i żonę) po prostu ludzi w moim wieku tj. taki zakres około 30. Rozumiem, że według statystyk i poglądów innych to już razem z żoną powinniśmy być dojrzałym małżeństwem z dzieckiem i domem na dorobku, ale tacy nie jesteśmy. Po studiach wyprowadziliśmy się na pipidówę 45k mieszkańców i brakuje nam ludzi, których moglibyśmy poznać , wyjść z nimi na kawkę, pizzę. Wszędzie gdzie chodzimy to doświadczam zjawiska które sobie sam nazwałem Truman Show czyli sami młodzi w okolicach dwudziestki albo dużo starsi koło czterdziestki choć piramida wieku mówi coś innego.
@mirko_anonim: Wyjechałem na wieś około 40 kilometrów od dużego miasta. Cisza, spokój. Do centrum w/w miasta dojadę w 30 minut samochodem. To po co mam kisić się w chowie klatkowym skoro tyle samo zajmie mi podróż komunikacją po w/w mieście?
sumienny-realista-88: Ja mieszkam w miasteczku 5k ludzi i jest super. Lat 30.
Mieszkam z dziewczyną, praca zdalna, przebitka pensji ze zdalnej do kosztów życia na pipidówie wielka, więc dom duży bez problemu i resztę można oszczędzać czy inwestować, czyste powietrze, przestępczość taka, że jak sobie policzyłem to nie opłaca się nawet ubezpieczenia przed kradzieżą kupować, morze parę minut w klapkach od domu, konie, golf, tenis, łódki, żaglówki, trasy rowerowe i do biegania,
@mirko_anonim: mieszkam w mieście 20k, a co nas tu trzyma to wiele różnych rzeczy. Przede wszystkim ceny mieszkań, za swoje dałem 200k zł, mamy tu właściwie wszystko, nie trzeba jeździć do wojewódzkiego. Ludzi młodych jest sporo i trochę się poznaje przez to, że dzieci chodzą do żłobka, przedszkola czy szkoły. W pracy konkretni ludzie z różnymi zainteresowaniami, rozwijamy też własne zainteresowania. Nie potrzebujemy jakichś niestworzonych rzeczy, więc to co mamy
Mieszkańcy miast powiatowych co Was przekonuje do mieszkania w ośrodkach mających 50-100 k mieszkańców?
Albo inaczej - macie tam znajomych/rodzinę/drugie połówki czy jesteście sami?
Jak się w tych miastach odnajdujecie, bo obecnie mieszkam w jednym z takich i się duszę.
Brakuje nam (pisze w liczbie mnogiej bo mam na myśli siebie i żonę) po prostu ludzi w moim wieku tj. taki zakres około 30.
Rozumiem, że według statystyk i poglądów innych to już razem z żoną powinniśmy być dojrzałym małżeństwem z dzieckiem i domem na dorobku, ale tacy nie jesteśmy.
Po studiach wyprowadziliśmy się na pipidówę 45k mieszkańców i brakuje nam ludzi, których moglibyśmy poznać , wyjść z nimi na kawkę, pizzę.
Wszędzie gdzie chodzimy to doświadczam zjawiska które sobie sam nazwałem Truman Show czyli sami młodzi w okolicach dwudziestki albo dużo starsi koło czterdziestki choć piramida wieku mówi coś innego.
Dziwnie tak i obco.
#boomer #millenials
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Mieszkam z dziewczyną, praca zdalna, przebitka pensji ze zdalnej do kosztów życia na pipidówie wielka, więc dom duży bez problemu i resztę można oszczędzać czy inwestować, czyste powietrze, przestępczość taka, że jak sobie policzyłem to nie opłaca się nawet ubezpieczenia przed kradzieżą kupować, morze parę minut w klapkach od domu, konie, golf, tenis, łódki, żaglówki, trasy rowerowe i do biegania,